Przez salon przetoczyła się ciekawa dyskusja na temat Kosowa. W większości wpisów dominował niepokój z powodu powstałego precedensu. Wielu też zaniepokoił prymusowski pęd tuskowego rządu do uznania nowo powstałego państwa. No bo jak to rozumieć, skoro polska racja stanu, co wie chyba każdy przeciętnie inteligentny Polak, to nienaruszalność granic ustalonych po II wojnie światowej.
Wiadomo, że, aby otworzyć drzwi bez używania klucza trzeba wsunąć w szparę jakiś przedmiot, a później tylko powiększać ją stopniowo do momentu, aż będziemy mogli się przez nią przecisnąć.
Jako przyszłych potencjalnych separatystów wymieniano Basków, Katalończyków, Górny Karabach, Krym z tatarami czy nawet mafijne Naddniestrze.
Nie wiem z jakiego powodu pomijano Palestynę. Czy może dlatego, aby nie urazić redaktora Eli Barbura?
A przecież Palestyńczycy spełniają jak nikt inny wszelkie kryteria. Są na tym terenie już od XII w p.n.e. Na znacznym obszarze, tych ziem w myśl prawa międzynarodowego nielegalnie okupowanych, stanowią zdecydowaną etniczną większość. Ba, nawet Państwo Palestyna zostało proklamowane w listopadzie 1988 roku w Algierze przez Palestyńską Radę Narodową lecz w myśl prawa międzynarodowego nie jest w dalszym ciągu suwerenne.
Pretekstem jest oczywiście posługiwanie się metodami terrorystycznymi, które przecież nie obce były i Albańczykom.
Izrael zaś walcząc o własną państwowość dopuścił się wielu haniebnych aktów przemocy, że przypomnę wysadzenie w Jerozolimie hotelu King David gdzie zginęło 91 osób, czy wymordowanie 254 kobiet, mężczyzn i dzieci w wiosce Deir Jassin w okolicach Jerozolimy. Co najciekawsze i w jednym i w drugim przypadku dowódcami krwawych bojówek byli późniejsi „mężowie stanu” Menachem Begin i Icchak Szamir.
Jak widzimy niektórym wolno więcej, zaś dla innych droga do niepodległości jest długa, kręta i niepewna.
Wcale nie mam pewności, czy ten niepoprawny politycznie tekst ma szanse ukazać się na SG salonu, gdyż np. polemiki, z artykułami Szanownego Redaktora Eli Barbura nigdy nie mogą dostąpić tego zaszczytu.
Mam do Pana redaktora Barbura prywatny apel, aby zadbał w tym co pisze o odrobinę empatii i szacunku nawet dla własnych wrogów.
No bo jakby zareagował szanowny Pan Eli Barbur, gdyby na wieść o doznanym wylewie przez Ariela Szarona ktoś napisał tekst zatytułowany „Nieodżałowany pysio”?
Co by było, gdyby jakiś palestyński atak rakietowy czy akt terrorystyczny ktoś ochrzcił tytułem artykułu „Kineczko akcji” ?
Jakby się poczuł szanowny Pan Redaktor, gdyby ktoś szydził z charakterystycznego sposobu modlitwy Żydów pod Ścianą Płaczu?
Pewnie w tym wypadku byłyby to akty antysemickie godne potępienia.
Dlatego szydzenie w stylu „Telewizja „Al-Manar” od rana emituje żałosne pienia z wersetami z Koranu” budzą mój niesmak, bo równie dobrze mógłby Pan się bawić przedrzeźniając moje praktyki religijne.
Proponuje więc wydobyć belkę z własnego oka i dopiero doszukiwać się źdźbła w cudzym.
Arab to dla mnie ani brat, ani swat, ale zgodnie z tym jak mnie wychowano to również człowiek. A według Pana?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)