W 1961 roku Jan Batory nakręcił film „Odwiedziny Prezydenta”. Nie wiem, czy zaspała cenzura i czy reżyser świadomie dał powód widzom do zastanowienia się nad tym, jakie spustoszenia w ludzkich umysłach czyni komunizm.
Mały Adaś po rozwodzie rodziców zostaje z ojcem. Ten pochłonięty nowym związkiem i jego świeżym owocem w postaci maleńkiego bobasa, zaniedbuje sześcioletniego syna. Jest opryskliwy, nie ma dla niego czasu i traktuje go jak balast uprzykrzający nowe wspaniałe życie. Chłopiec z czasem wytwarza w swojej głowie postać wspaniałego mężczyzny, który go kocha, opowiada bajki, nosi na rękach, głaszcze po główce. W jakimś transie czy półśnie rozmawia z tą wyimaginowaną postacią, wierzy w jej istnienie. Co najważniejsze postać ta do złudzenia przypomina z wyglądu ojca, lecz chłopiec z wielką miłością zwraca się do niej Panie Prezydencie stając na baczność i wpatrując się jak w bóstwo.
I tak w umyśle małego chłopca rodzi się kult jednostki. Nieodpowiedzialnego, niekompetentnego, aroganckiego ojca zastępuje dobrotliwy, troskliwy, zawsze mający czas dla niego Pan Prezydent.
System komunistyczny umiejętnie wykorzystywał słabość tej części społeczeństwa, która w swej dziecinnej naiwności i głupocie biegała rozentuzjazmowana po ulicach z portretami Stalina i Bieruta. Oczywiście dobre serce i miłość do dzieci tych „mężów stanu” była powszechnie znana. Pamiętajmy, że do tej grupy nie należy zaliczać cyników i karierowiczów, których o naiwność i głupotę trudno posądzić.
Chodzi tu o całe uwiedzione masy, które mimo pozornego kontaktu z rzeczywistością wytwarzały w swoich umysłach dziecinny obraz kochanych, poświęcających się dla ogółu przywódców. Ludzie twardo stąpający po ziemi i widzący rzeczywistość taką, jaka ona jest nie mieli łatwego życia. Ich umysły nie pozwalały na wytworzenie jakiejś fałszywej, dziecinnej iluzji pozwalającej jakoś bezstresowo przeczekać ten trudny czas ratując jednocześnie przed tym wielkim kłamstwem swoich bliskich.
Prawdziwa inteligencja nie dałaby się zwieść tak prymitywnej propagandzie. Dlatego nic nie usprawiedliwia tych wszystkich „światłych umysłów” od Sekwany po Wisłę, które tłumaczą się jakimś oczarowaniem, porywem idei i tym podobnymi bzdurami.
Ta zdziecinniałość i naiwność tkwi jeszcze mocno w duszach Polaków, którym wydaje się, że komunizm to odległa przeszłość. Mentalność ta jest jeszcze widoczna w zaskakujących sytuacjach.
Prezydent Poznania skazany za niegospodarność znajduje rzesze obrońców, o czym można przekonać się wchodząc na jakieś forum.
Panie Prezydencie!
Nie jest Pan prezydentem idealnym, ale w tej sprawie akurat jestem po pańskiej stronie i z całego serca dziękuję za to, że w mamy Stary Browar. Jakby nie sprzedał Pan tej działki to w Poznaniu nie byłoby "niczego" A tak mamy Stary Browar - piekne miejsce, do którego zawsze warto wejść. I malkontenci, którzy mówią ciągle, że "za tanio" to zwykli zazdrośnicy, liczą każdą złotóweczkę i nigdy nie patrzą na dobre strony, ot takie sknery poznańskie. Pozdrawiam i życzę powodzenia w apelacjach
![]()
~poznaniak , 05.03.2008 10:30
Panie Prezydencie!
Masz 100% racji tam by było kartoflisko a miasto i tak ma więcej, bo podatki idą teraz, co miesiąc a tak już by tamtych pieniędzy nie było.
![]()
~Waris , 05.03.2008 10:42
Można to było napisać bardziej wprost
Panie Prezydencie, gdyby byłby Pan uczciwy, nie byłoby Starego Browaru, czyli przestrzeganie prawa przez włodarzy miasta wyklucza jakiekolwiek inwestycje ludzi pokroju Kulczyka.
Doskonale pamiętam protesty rodziców młodych chórzystów stających w obronie poznańskiego dyrygenta, pedofila Kroloppa. Tu nie cud architektoniczny, a atrakcyjne zagraniczne wojaże i szansa na karierę młodych śpiewaków przesłoniły rodzicom rzeczywistość.
W Olsztynie rośnie poparcie dla Prezydenta Miasta oskarżonego o gwałt i molestowanie seksualne podwładnych mimo mocnych dowodów i rozmów telefonicznych, które słyszała cała Polska.
Komunistyczna dusza drzemie jeszcze w niejednej polskiej piersi. Stalin, Bierut i Krollop kochali dzieci. Prezydent Olsztyna ponosi karę za miłość do pracowników, a Prezydent Grobelny dopuścił się przekrętu chcąc przychylić nieba mieszkańcom miasta.
Za jakiś czas, na wieść, że Kulczyk zatrudnił byłego prezydenta, mieszkańcy Poznania będą wdzięczni miliarderowi, że przygarnął zasłużonego dla miasta bohatera. Wszelkie podteksty i sugerowanie zapłaty za dawna przysługę napotkają na oburzenie mieszkańców.
Nie wiem czy jedno pokolenie wystarczy, abyśmy zaczęli widzieć rzeczywistość oczyma dorosłych rozumnych ludzi i kiedy trzeba, zamiast wyimaginowanego dobrego i kochanego „Pana Prezydenta”, zobaczyć zwykłego łajdaka, złodzieja czy zboczeńca.
W końcu Adaś z filmu Jana Batorego miał tylko sześć lat



Komentarze
Pokaż komentarze (3)