Dzisiejsze wypowiedzi Wojciecha „bambuko” Olejniczaka w TVN 24 utwierdzają mnie w przekonaniu, że młodzi liderzy polskiej lewicy cechują się niezwykłą lojalnością w stosunku do swego pryncypała z Kremla, który ich starszych kolegów takich jak Szmajdziński czy Zemke reanimował na początku polskiej transformacji zastrzykiem wzmacniającym o zawartości amerykańskich dolarów.
Te same argumenty, które płyną z Moskwy plus troska o państwową kasę, która będzie musiała wysupłać pieniążki na obronę powietrzną i antyrakietową to głos płynący z lewa.
Takie rzucanie kłód pod nogi polskiej lewicy może spowodować, że kwiaty, chleb i sól, z jaką wystąpiliby na przywitanie rosyjskich przyjaciół przybywających z „misją pokojową” musiałyby poczekać i straciłyby na świeżości, co mogłoby dodatkowo rozzłościć mocodawców.
Dalej w tej samej patriotycznej stacji telewizyjnej protegowanego samego Urbana wystąpił redaktor Jacek Żakowski, który zaapelował, aby zamiast ostrej retoryki i krytyki zrozumieć „inność” Rosji.
I tu się pozwolę z wielkim autorytetem trochę nie zgodzić. Rosja się zmieniła i to jeszcze jak. Kamery przemysłowe w Gori zarejestrowały rosyjskich żołnierzy, którzy najwyraźniej czując, że to już XXI wiek zrezygnowały (czego nie można powiedzieć o Aleksandrze Kwaśniewskim) z pogoni za zegarkami, a włamały się najzwyczajniej do banku wynosząc pieniądze i laptopy. Jak coraz śmielej podają zachodnie agencje informacyjne, opóźnienie wycofywania wojski tak na prawdę to zyskiwanie na czasie by usunąć zwłoki z odrąbanymi koniczynami i głowami.
Tą inność Rosji i chęć do ucywilizowania się kwestionowali od początku Kaczyńscy, za co byli niemiłosiernie wyszydzani przez Berlin, Moskwę i rodzimy lewacki salon.
Wysadzanie własnych obywateli w powietrze, zlikwidowanie w dniu urodzin Putina krytykującej go dziennikarki czy uśmiercenie oficera KGB, który ujawnił kulisy Dubrowki i Biesłanu nie przerażały „światłych europejczyków”.
Dziś z krytyką Gruzji występuje żałosny były Kanclerz Niemiec, który po zakończonej państwowej misji przeniósł się na garnuszek KGB.
Kariera przed nim świetlana i błyskotliwsza od samego Putina. Ten musiał czekać trzy pokolenia poczynając od dziadka z NKWD, który ledwie był sierżantem, choć bądź, co bądź kucharzył samemu Leninowi i Stalinowi.
Panie Jacku Żakowski informuję, że ani Rosja nie jest inna ani Pan i jej wielbiciele.
Chodzi tylko o to, aby jak najszybciej świat i Polacy to zrozumieli.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)