Z treści publikowanych podsłuchów posłanki Beaty Sawickiej wyłaniała się kuta na cztery nogi, przebiegła karierowiczka pozbawiona skrupułów. Kręcenie lodów, nielegalne finansowanie kampanii wyborczych, łapówki, przekręty to dla niej i jej środowiska był chleb powszedni. Mówiła o tym z bezczelnym spokojem i porażającą ironią. Władza to dla niej i jej kolegów doskonała okazja do szarpania narodowego sukna, Polska to tylko żerowisko bezczelnych cwaniaków wyzutych z jakichkolwiek oznak przyzwoitości, a miejscowy głupi plebs to banda idiotów dających się manipulować w dowolny sposób. Jednego w tych rozmowach trudno byłoby się doszukać. Kobiecości, wrażliwości i przyzwoitości.
Ale, od czego mamy media?
Reakcja polskich „elit” na ujawnione zjawiska zamiast wstrząsnąć sumieniami i poruszyć przyzwoitych ludzi okazała się wielkim pokazem hipokryzji i zakłamania. „Elity” najwyraźniej w tych ujawnionych skandalach przejrzały się jak w zwierciadle i ujrzały swoje własne oblicza.
Jaki przekaz dociera do nas dzisiaj?
Otóż doktor Garlicki to doskonały specjalista i człowiek, którego według Tomasza Lisa i innych „autorytetów” zniszczył Zbigniew Ziobro. Beata Sawicka zaś to ofiara agentów CBA, którzy wykorzystali słabość i wrażliwość bezbronnej kobiety. Obraz bezczelnych i czujących się bezkarnymi łapówkarzy próbuje się nam przesłonić przekazem, który według mnie jest niespotykanym medialnym draństwem.
Ostrze krytyki i potępienia kieruje się przeciwko tym ludziom i służbom, które próbowały demaskować patologię.
Nauczkę maja dostać nie ci, którzy powinni lecz ci, którzy ośmielili się podnieść rękę na coś, co stało się normą i podwaliną wielu karier i fortun w III RP.
Dzisiaj wszyscy ze zrozumieniem podchodzą do wypowiedzianych w emocji słów Donalda Tuska o ojcu pedofilu, mimo, że mówił o osobie nieskazanej prawomocnym wyrokiem. Za podobne emocje Zbigniew Ziobro został skazany, a bezczelny pozew wniósł czujący poparcie elit lekarz łapówkarz i damski bokser.
Czując podobne poparcie i śledząc medialne reakcje była posłanka PO również hardziała z każdym dniem wysyłając coraz częściej chętnie publikowane wyznania zaszczutej i nieszczęśliwie zakochanej.
"Zamierzam oskarżyć funkcjonariuszy CBA o podżeganie do przestępstwa. Muszą być ukarani za oglądanie mnie nago w pokoju hotelowym, za odzieranie z intymności. Za łzy mojego dziecka i matki, mojego męża, który w tych ciężkich chwilach pozostał moim przyjacielem.”
„Tomasz wielokrotnie muskał mnie swoją twarzą, po włosach, po twarzy, wymienialiśmy kilka pocałunków. Czułam wówczas jego podniecenie”
Elity III RP z doskonałym skutkiem bronią same siebie.
Czyżby w ten sposób przygotowywano nas na niezwykle łagodne wyroki?
Czy sukcesem zakończy się to bezczelne medialne „Czary-Mary”?



Komentarze
Pokaż komentarze (19)