kokos26 kokos26
1096
BLOG

„SMOLEŃSK-CHCEMY PRAWDY”

kokos26 kokos26 Polityka Obserwuj notkę 14

 W psychologii znane jest takie zjawisko, które można nazwać „syndromem poniewieranego pracownika”.

Otóż taki człowiek godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku musi uśmiechając się i potakując znosić upokorzenia doznawane od szefów i kolegów z pracy.

Temu skoczyć po kawę, drugiemu zamówić pizzę, a przed zwierzchnikiem stać ze spuszczoną głową rugany już nie tylko za błędy, ale i nieumiejętność czytania w myślach i zachciankach szefa.

Nie to jednak męczy naszego bohatera najbardziej. Najgorsza jest ta narastająca złość, frustracja i pewność, że to już nigdy się nie zmieni. Tak już będzie zawsze, nie z powodu życiowego pecha i zbiegu życiowych okoliczności, ale własnego słabego charakteru.

Dziś, jutro, pojutrze, za miesiąc, ciągle będzie w uszach brzmieć „no nie gap się tak, ale rusz się”, „skocz po kawę”, „wyrzuć z popielniczki”. Nie zrekompensują tego nigdy nawet rubaszne uśmiechy i poklepywania po plecach, czy rzucane od tak od niechcenia pochwały w stylu „widzisz, jak chcesz to potrafisz”.

Część pechowców, których spotkał taki nieszczęśliwy los powoli godzi się z tym, przyzwyczaja i jakoś żyje śniąc od czasu do czasu koszmary, miotając się w mokrej pościeli.

Są jednak i tacy, którzy muszą odreagować w domu, pokazać swoją „siłę”, „wielkość” i „znaczenie”.

Niestety cierpi na tym rodzina. Żona dostaje pięścią w nos za przesoloną lub niedosolona zupę, a dzieci moczą się w nocy ze strachu przed okrutnym ojcem, panem i władcą, który jak tylko wróci z roboty do domu chwyta to, co leży akurat pod ręka i wali tak, że skóra pęka.

Ostatnia debata sejmowa ukazała nam właśnie prawdziwe oblicze premiera i jego otoczenia.

I nie chodzi mi tu o odwracanie przez niego kota ogonem i wyjaśnianie jego brawurowej taktyki dochodzenia do prawdy smoleńskiej poprzez przyjęcie wobec Putina pozycji kolanowo-łokciowej i pokrycie się hektolitrami wazeliny, aby z każdej pozycji wśliznąć się w tyłek cara.

Już nie chodzi o kuriozalną metodę dochodzenia do prawdy poprzez zamykanie oczu na kłamstwa, upokorzenia czy bezczelne niszczenie dowodów przez ruskich.

Chodzi mi o ten jakiś histeryczny, dziwny, nerwowy i tchórzliwy śmiech na sejmowej sali, kiedy Jarosław Kaczyński wypowiedział słowa o „słabnącym rosyjskim mocarstwie”.

Ja już wiem, dlaczego Tusk wczoraj zaatakował. Ja już rozumiem Pawła Grasia, który razi mocnym słowem i zabójczym wzrokiem opozycję by później w Warszawie, przed polskimi dziennikarzami opróżnić popielniczkę Putina, przepraszając po rosyjsku za to, że pomylił mundury hien okradających polskie ofiary katastrofy.

Rozumiem tych wszystkich dziennikarzy okładających na lewo i prawo zarówno żyjących jak i zmarłych. Oni muszą gdzieś rozładować swoją małość, słabość, nikczemność. Mogą to zrobić tylko tu, w tym jednym miejscu, w Polsce. 

Symboliczną sceną było dla mnie wyprowadzanie siłą z sali sejmowej młodego człowieka, z transparentem „Smoleńsk – chcemy prawdy”, w chwili, w której Donald Tusk przekonywał, że „chce prawdy” i „walczy” o nią.

Wierzę bardziej człowiekowi z transparentem gdyż on wykazał trochę odwagi i jednak coś zaryzykował.

kokos26
O mnie kokos26

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka