Blog
patrząc z boku
kokos26
kokos26 „Drzewo wolności trzeba podlewać krwią patriotów i tyranów”
320 obserwujących 2286 notek 2309193 odsłony
kokos26, 26 października 2017 r.

Zapraszamy na pojedynek Polska - Niemcy

429 4 0 A A A

 Jak już informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, niemiecki koncern medialny Axel Springer i jego szef, Mark Dekan złożyli przeciwko „Warszawskiej Gazecie” pozew „o ochronę i usunięcie skutków naruszenia dóbr osobistych” oraz zadośćuczynienie w wysokości 400 tysięcy złotych. Przypomnę, że sprawa dotyczy treści ujawnionego listu jaki Mark Dekan wystosował do pracowników Onet-RAS Polska. Co ciekawe nie tylko „Warszawska Gazeta”, ale także Telewizja Publiczna, wszystkie prawicowe media i politycy obozu „dobrej zmiany” list ten ocenili jednoznacznie jako skandaliczny i będący instrukcją dla polskojęzycznych mediów nadzorowanych przez Dekana sugerującą im jak mają relacjonować spór Donalda Tuska i totalnej opozycji z polskim rządem. Oczywiście nie muszę dodawać, że tak wtedy jak i dzisiaj legalna polska władza ma być „be”, a Tusk i opozycja „cacy”. Jak łatwo się zorientować instrukcja nadal obowiązuje i jest karnie wykonywana. Jednak dzisiaj chciałbym pokusić się nie tyle o analizę pozwu, bo od tego są prawnicy. Chodzi mi bardziej o odpowiedź na pytanie, dlaczego niemiecka wściekłość skoncentrowała się akurat na „Warszawskiej Gazecie” skoro wszystkie media wspierające rząd dobrej zmiany, a także prominentni politycy obozu władzy oceniali niemiecki koncern i zachowanie jego szefa identycznie jak nasz tygodnik? Dlaczego takie same pozwy nie zostały wystosowane przeciwko Mediom Narodowym oraz tym kojarzonym z Tomaszem Sakiewiczem czy braćmi Karnowskimi? Dlaczego tylko my?

 

                                                                                                      Prawda

 Po pierwsze trzeba pamiętać, że „Warszawska Gazeta” od wielu lat z uporem burzy fałszywą wtłaczaną w głowy Polaków narrację jakoby z dwóch odwiecznych wrogów Polski, czyli Niemiec i Rosji pozostał nam już tylko ten jeden na wschodzie. My dostrzegając grozę idącą ze strony putinowskiej Rosji, wielkie zagrożenie widzimy także za Odrą, a tak zwany cud niemiecko-polskiego pojednania jednoznacznie nazywamy kiczem, a nie cudem. Podobnie bardzo krytycznie podchodzimy do utrwalanej przez lata propagandy III RP tezy o Niemczech jako „polskim adwokacie” w Unii Europejskiej. Jeżeli już ktoś używa takiego określenia to szczególnie dzisiaj powinien na tym samym wdechu informować o słonym honorarium, jakiego ten niemiecki adwokat Polski sobie zażyczył. Od lat nasz tygodnik informuje o niemieckich zbrodniach dokonanych na polskim państwie i narodzie oraz ciągle przypomina skąd wyrastają nogi kłamstwu o „polskich obozach koncentracyjnych” oraz naszym rzekomym współudziale w Holokauście. Nie jest, bowiem dzisiaj żadną tajemnicą, że już w 1956 roku w RFN, Alfred Benzinger z Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), a wcześniej funkcjonariusz niemieckiej hitlerowskiej tajnej policji wojskowej stwierdził: „Odrobina fałszu w historii po latach może łatwo przyczynić się do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za zagładę”. To dlatego bezlitośnie piętnujemy folksdojczów, którzy znając tę prawdę robią w Polsce za adwokatów Niemiec. To my natychmiast ujawniamy ich kłamstwa. Przypomnijmy jeszcze raz słowa trójki z nich wypowiedziane po tym jak ruszyła debata na temat potrzeby zdecydowanej reakcji polskiego państwa na haniebne niemieckie historyczne kłamstwa. Dodajmy, że debata, do której od dawna nawoływała „Warszawska Gazeta”. Sławomir Sierakowski: „To jest po prostu określenie, które pada przypadkiem, dlatego, że gramatyka…Polskie może być okolicznikiem miejsca jak i atrybutem tego, co kto zrobił. Naburmuszony Polak, który będzie myślał, że on teraz wstanie i powie prawdę o Polsce…i myśli, że szacunek do Niemiec nie wynika z tego, że Niemcy umieli się rozliczyć ze swoją historią…”

Jacek Żakowski: „Po pierwsze nie mamy z tym problemu. To jest wymysł zakompleksionej, obsesyjnej, ksenofobicznej polskiej prawicy, która wszystkiego się boi. Są tysiące artykułów na świecie. W części z nich zdarza się nieszczęśliwe sformułowanie. Kto był przyczyną holokaustu, kto rozpętał druga wojnę światową, wymordował ludzi każdy wie”.
Aleksander Smolar: „Często to jest wyraz lenistwa, skrótu myślowego dziennikarzy. Państwo do tego angażować moim zdaniem to jest śmieszne”. To za wieloletnie pisanie prawdy o niemieckich zbrodniach, demaskowanie prawdziwej twarzy dzisiejszych Niemiec oraz dekonspirowanie służących im folksdojczów wytypowano „Warszawską Gazetę” jako groźnego przeciwnika, którego za wszelką cenę trzeba zniszczyć lub choćby uciszyć. To my ciągle przypominaliśmy, że tak w 2005 jak i 2015 roku natychmiast po wyborach wygranych przez PiS Niemcy wpadali we wściekłość i atakowali legalne polskie władze z taką dziką furią i bezczelnością jakby ktoś po latach nagle odbierał im ich świętą własność. To my niejednokrotnie uświadamialiśmy Polaków, ile Niemcy zainwestowali w miejscowych folksdojczów, co pozwala im do dzisiaj żyć w przekonaniu, że tylko owi folksdojcze mogą w imieniu Berlina rządzić Polską.      

Opublikowano: 26.10.2017 11:05.
Autor: kokos26
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900 image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @TOMCIOB Na samym początku istnienia s24 moje notki niemal regularnie były na pudle i często...
  • @Autor "a sprawę ujawniła w końcu niszowa i mikroskopijna „Warszawska Gazeta”." Gazeta o...
  • @BAJBARS Legion Wołyński (400 osób). 150-osobowa ukraińska kompania policyjna, stacjonująca...

Tematy w dziale Kultura