No i mamy koniec prób podjęcia rzeczowej debaty. Minister Rostowski, zrejterował z pola bitwy, zanim jeszcze rozpoczęto przedbitewne harce. Dumny i pewny siebie minister dał dyla, aż się kurzyło. Nie poczekał na podesłanie choćby 2 nagich mieczy, nie rzucił słowa wyjaśnienia. Tych udzielił, jak zwykle, sztab wiernych giermków, a nawet gdzieś z oddali, z komnaty schowanej za murami obronnego zamku, coś o „solówkach” pisnął też cieniutkim głosikiem sam Premier Tusk.
Czytaj dalej na stronie www.konserwatysci.org


Komentarze
Pokaż komentarze