Nergal podzielił Polaków. Za jego sprawą wróciła dramatyczna sytuacja sprzed roku, wywołana konfliktem wokół krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Dzisiejszy podział, którego źródłem stał się spór wokół Nergala, nabrał jeszcze ostrzejszego wyrazu, niż ten wokół krzyża. Dotarł bowiem na łono polskiego Kościoła, wykrystalizowując w nim dwa nurty. Pierwszy, bliski wszystkim wierzącym - troski o zachowanie tradycyjnych, podstawowych chrześcijańskich wartości, ujawniony przez biskupa Wiesława Meringa, który napiętnował decyzję władz telewizji o dopuszczenie do udziału w programie Nergala. Drugi, nurt salonowy, propagujący postawy rzekomej awangardy, tolerujący w imię nowoczesności i postępu najdrastyczniejsze nawet odstępstwa od fundamentalnych, a więc zgodnych z naturą, zasad postępowania, uosobiony w opinii krakowskiego duchownego o najwyższych aspiracjach intelektualnych, byłego szefa „Tygodnika Powszechnego”, ks. Adama Bonieckiego. Najwyraźniej ks. Bonieckiemu nie przeszkadza to, że Adam „Nergal” Darski podarł na oczach setek widzów biblię i nazwał ją „kłamliwą księgą”. Wyrośli, widać na PRL-owskiej polskiej glebie i tacy księża.
Czytaj dalej na stronie www.konserwatysci.org


Komentarze
Pokaż komentarze