Klub Konserwatystów Klub Konserwatystów
711
BLOG

Jerzy Jachowicz: Polski listopad 2011

Klub Konserwatystów Klub Konserwatystów Polityka Obserwuj notkę 1

W najczarniejszym śnie nie przewidywałem, że w czasie, kiedy po ponad czterdziestu latach narodowej wegetacji w rosyjskim uścisku, wybiliśmy się na wolność, nasza rodzima władza, zwana demokratyczną, będzie chciała pozbawić nas Święta Niepodległości. Z taką właśnie próbą storpedowania tego święta mieliśmy do czynienia w tegoroczną rocznicę listopadową. Po ponad dwudziestoletnim okresie demokracji. W wielu wymiarach ciągle jesteśmy zakorzenieni w czasach PRL, choć szyldy obwieszczają coś przeciwnego. Także obecna władza pod pewnymi względami w coraz większym stopniu upodabnia się do rządzących w czasach komunistycznego reżimu. W ich działaniach widoczne są przejawy arogancji, lekceważenia społeczeństwa. A jednocześnie nie potrafią ukryć przed nim lęku. Skąd nagle w szeregach rządzących pojawił się strach? Powód jest prosty. W ostatnich kilku miesiącach wyraźnie zaczęły radykalizować się nastroje społeczne. Początek znacznego wzrostu odłamów społeczeństwa nastawionych negatywnie wobec dzierżących władzę nadała tragedia smoleńska. Sama katastrofa ujawniła słabość państwa. Brak dbałości o elity nie będące sojusznikiem partii rządzącej, a nawet pogardzania tą częścią elit, która krytycznie oceniała rząd PO. Rozpowszechnianiu i umacnianiu takich postaw władzy sprzyjały najbardziej wpływowe media. Ten rodzaj patologii zaczął wychodzić wszystkimi szwami w pierwszych tygodniach po kwietniowej katastrofie Tu-154. Wyrazem sprzeciwu wobec takich praktyk, a zarazem ich potępienia, było masowe oddawanie czci pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu wszystkim ofiarom katastrofy. Bez względu na polityczne pochodzenie. Dopiero jednak oddanie śledztwa w sprawie katastrofy w ręce Rosji stało się przyczyną prawdziwej nieufności do rządzącej partii i jej lidera. Co ciekawe, niespodziewanie największymi radykałami antyrządowymi stali się w Polsce młodzi ludzie z wielkich miast. Jeszcze do niedawna wyborcza opoka Platformy. Kiedy więc okazało się, że to młodzi rodacy – organizujący się pod różnymi skrzydłami, ale w ogromnej większości bez politycznych koneksji – masowo będą szli w Marszu Niepodległości, rządzący natychmiast przystąpili do swoistego rodzaju bojkotu święta. Do zakłócenia dnia, w którym Polacy jawnie demonstrują swoje przywiązanie do patriotyzmu, do tradycji wolności i poświęcenia się dla dobra ojczyzny, a więc wartości jeśli nie obcych, to przynajmniej drugorzędnych dla obecnie posiadających władzę. Za pośrednictwem organizacji lewackich sięgnęli oni do rodzimych agresywnych grupek, wspieranych niemieckimi bojówkami. Macherzy od propagandy – w ośrodkach władzy oraz pełniący misję w mediach - rozpoczęli brutalny atak na Marsz Niepodległości jako symbol nienawiści i wstecznictwa. Przeciwstawili mu „Kolorowych” Europejczyków, strzelając jednocześnie fałszywymi pociskami w zwolenników i uczestników Marszu. Nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Dla kilku tysięcy Polaków propagandowe napaści na Marsz stały się momentem mobilizującym, aby w nim pójść, dzięki czemu było nas ponad 20 tysięcy. To jedyny optymistyczny wątek wydarzeń z 11 Listopada 2011. Napawający zarazem nadzieją, że za rok będzie nas o wiele więcej.

-Jerzy Jachowicz

P.S. Podczas spotkania w Klubie Konserwatystów w Białymstoku latem tego roku mówiłem o zgubnej roli tajnych służb dla polskiej demokracji. Zastanawiam się, czy dla ludzi pokroju generała Czempińskiego dzień 11 Listopada ma jakiekolwiek znaczenie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka