Gorąco zachęcamy do przeczytania drugiej części wywiadu z Panem Mieczysławem Łysym , p.o. prezesa Związku Polaków na Białorusi, który przeprowadził Andrzej R. Pawłowski.
12 styczna zrezygnował ze stanowiska prezesa Związku Polaków na Białorusi Stanisław Siemaszko. Miałem okazję spotkać go kilka miesięcy temu w Grodnie w jednej z jego restauracji. Niestety człowiek, który nie potrafi mówić po polsku, nie powinien pełnić funkcji kierowniczych Związku. To dyskredytowało go nie tylko w oczach przeciwników, ale i zwolenników organizacji. Nie wyobrażam by mógł on zbliżyć skonfliktowane związki. Na jego miejsce powołano Mieczysława Łysego. Człowieka, który jest powszechnie szanowany i lubiany. Mówi poprawnie po polsku, zarówno jego pochodzenie, jak uczciwość nie wzbudzają kontrowersji. Zmiana ta daje ogromną szansę, by przestały działać dwa związki. I jedno jest pewne, jeśli nie teraz to kiedy? Jeśli nie będzie zbliżenia stanowisk, będzie to oznaczało, że nie ma dobrej woli i są inne mroczne powody, by do dialogu nie doszło.
Andrzej R. Pawłowski: Panie Mieczysławie został pan p.o. prezesa ZPB, czy wreszcie mamy Polaka na czele organizacji?
Mieczysław Łysy: Tak, zdecydowanie zarówno moi rodzice, jak i dziadkowie byli Polakami. Ja też nim jestem, a co najważniejsze czuję się Polakiem. Urodziłem się w 1959 roku na terenach przedwojennej Polski, ówczesnej zachodniej Białorusi.
[...]
AP: Państwa Związek przez przeciwników jest nazywany związkiem reżimowym, posłusznym Łukaszence. Czy mógłby się pan do tego odnieść?
MŁ: Nie wiem do czego mam się tu odnosić? Co znaczy reżimowy? Nasze kontakty z władzami państwa białoruskiego muszą być poprawne. Jak wyobraża Pan sobie zoorganizowanie na przykład jakiejkolwiek imprezy, bez zgody tutejszych władz. Poza tym jeśli, to że walczymy o odrodzenie polskości, pielęgnujemy naszą historię i kulturę, dbamy o polskie szkolnictwo, jest reżimowe, to ja nie rozumiem, jakie postawy objawiają patrioci? To nic innego, jak piaskownica, gdzie z powodu braku argumentów obraża się ludzi, zaangażowanych w sprawy polskie. My współpracujemy nie tylko z władzami białoruskimi, ale i polskimi urzędami na Białorusi. Pracownicy tych placówek w prywatnych rozmowach często podkreślają, że oni rozumieją nas i z nami utożsamiają się, ale nie mogą inaczej postępować, bo takie są wytyczne Warszawy.
[...]
AP: Kto w Pańskiej rodzinie pielęgnował tradycje narodowe i zwyczaje?
MŁ: Mama i kościół. Do dnia dzisiejszego te tradycje w rodzinie są zachowywane. Na wszystkie większe święta przyjeżdżamy do mamy, tata, niestety już nie żyje. Staramy się ją często odwiedzać. Byliśmy u niej na święta Bożego Narodzenia. Wspólnie zasiedliśmy za wigilijnym stołem, dzieliliśmy się opłatkiem.
Czytaj cały wywiad na stroniewww.konserwatysci.org


Komentarze
Pokaż komentarze