Aż się boję cokolwiek pisać, bo ponoć ktoś szuka w tych tekstach podtekstów, a w podtekstach podtekstów drugiego rzędu. Ale co robić? Każą, to piszę.
Obywateli niezbyt zadowolonych z obecnej władzy, albo i całego systemu ponadpaństwowego, podzielić można na aktywistów i pasywistów. Podział ten tylko częściowo pokrywa się z nurtami polskich postaw w latach 1914-1918. Współcześni aktywiści, niekoniecznie młodzi, kierują się poczuciem, że należy coś robić, bo – jak się coś robi –to zawsze coś z tego wyniknie. A jeżeli wyniknie nie to, czego byśmy sobie życzyli, to w każdym razie aktywizmem zakłócimy proste plany przeciwnika. Jest to myśl generalnie słuszna pod warunkiem, że aktywizm aktywistów nie jest z góry uwzględniony w planach przeciwnika, który rządzi, więc do pewnego stopnia też jest nieprzewidywalnym aktywistą… Poza aktywnymi młodymi są też aktywni starzy, którzy widzą, że ich wpływy unicestwiono, a ich czas się kończy. Młodzi – jak to bywa – ulegają perswazjom starych.
Pasywiści uważają, często na podstawie rzetelnej wiedzy o szerokim świecie, że system (którego nie lubią) być może sam upadnie. Należy więc ze stoickim spokojem przygotować się do budowy nowego systemu. Postawa pasywistów wcale nie jest wygodnictwem, bo stoicki spokój nie musi oznaczać wylegiwania się na tapczanie. Stoicy – jak sama nazwa wskazuje – stoją, a nie leżą. Ryzyko wszakże jakie ponoszą, zasadza się na tym, że – jak sami zauważają – system może nie upaść. Co gorsza, może przybrać formy nieskrywanego totalitaryzmu, czego oznak już nie brakuje.
Technika wykorzystywania nieciągłości historycznych nigdy – mimo postępów – nie zmieniła istoty. Jest też odporna na idee, którym miałaby służyć. Rzymscy cesarze wojskowi, Robespierre, Mussolini, Chomeini, Jelcyn… czymże się różnią od strony technicznej? Szczegółami, narzędziami i zaawansowaniem przygotowania teoretycznego. Jakiż to wszakże postęp? Kiedy czytam starożytne pamflety i propagandowe pisma z XVI wieku, zaczynam wątpić w inteligencję nowoczesnych profesorów od wojny psychologicznej. Wszystko już było: podpucha, terror, prowokacja… nawet zwierzęta znają się na tych sztuczkach.
Na szczęście nikomu nie trzeba moich dobrych rad, czy być pasywistą, czy raczej aktywistą. Rad nie będzie. Ale ale, jak to w czasie wielkiej wojny powiedział brygadier Piłsudski? „Oddajmy teraz inicjatywę panu Dmowskiemu”. Jakoś tak powiedział. Słusznie powiedział. Historia czasem jest symfonią, a czasem zgrzytliwą kakofonią. Ale zawsze jest polifonią. Czy w orkiestrze symfonicznej flet sprzecza się z tubą? Każdy gra swoją melodię, a całość brzmi pięknie.
Tekst NIE JEST oficjalnym stanowiskiem Fundacji Klub Konserwatystów.


Komentarze
Pokaż komentarze