Bo jak dla mnie, właśnie na to wychodzi. Jest to jednak zarazem sensacja i kuriozum dziennikarskiego doniesienia. "GazWybor" pisze bowiem dziś, że dyzurni na barakowieży smoleńskiego lotniska "wiedzieli, że w tych warunkach wylądować się nie uda, ale nie mieli pewności, czy mogą zakazać lądowania polskiej załodze".
A ZATEM PUNKT PIERWSZY: WIEDZIELI, ŻE WYLĄDOWAĆ SIE NIE UDA.
Zadzwonili do Moskwy w tej sprawie. Głównodowodzącego nie mogli osiągnąć. Ale wreszcie uzyskali od przełozonych decyzję: mimo fatalnych warunków Polakom należy pozwolić lądować, bo "może im się uda".
PUNKT DRUGI: CO OZNACZA DECYZJA MOSKWY: POZWÓLCIE IM LADOWAĆ, BO "MOŻE IM SIE UDA", CHOCIAŻ UDAĆ SIĘ NIE MOŻE, NIE MA PRAWA SIE UDAĆ?
Odpowiedź nr 1: Zakładamy wedle informacji zdobytych i podanych przez "GazWybor", że "Moskwa bała się dyplomatycznego skandalu, gdyby Lech Kaczyński, już spóźniony na uroczystości w Katyniu, nie mógł lądować".
Wszyscy wiemy, że Moskwa żadnych dyplomatycnzych skandali się nie boi. Wręcz je z lubością prowokuje. czyni tak na okrągło od 10 kwietnia (vide skandal za skandalem w śledztwie, vidce wszystko inne co sie dzieje), a i wcześniej też. Bo generalnie i detalicznie ma nas [...].
Pozostaje odpowiedź nr 2, zawarta w tytule. Co zdaje się milcząco przyznawać "GazWybor". Ale to tylko po to, żeby na forum zaprzeczyć tej oczywiśtości. Podawać przesłanki do prawdy, po czym jej zaprzeczyć.
Na marginesie: oczywiście te wszystkie nagrania nie musza być wcale prawdziwe. Ale to bynajmniej nie zmienia sytuacji. Wręcz przeciwnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)