I co? Wyobrażamy sobie dalsze polityczne współżycie PO i PiS-u w tym kraju?
Ja sobie wyobrażam. Ale ot, jak -
W chwili obecnej Jarosław Kaczyński ma podstawy do tego, aby myśleć, że KOMUŚ zależy na tym, aby go zlikwidować fizycznie. Ba, on to wie. Zarazem wie, że owo realnie istniejące zagrożenie jego osoby jest akceptoweane przez jego pzeciwników politycznycb, i, co więcej, że on sam jest przez nich o wytwarzanie tego zagrożenia oskarżany.
Jeśli na dodatek uważa, że 10 IV 2010 nastąpił zamach - a sądzę, że tak sądzi - to tym prawdopodobniejsze musi mu sie wydawać, że "teraz na niego kolej", i że to oskarżanie go jest felementem przewidywalnej gry politycznej, z góry ukartowanej.
Nie twierdzę, że sądzi słusznie - ale twierdzę, że Jarosław K ma podstawy do takowego myślenia. A jego przeciwnicy zdają sobie z tego sprawę i celowo naciągaja dalej strunę napięć.
Oni wiedzą też, że gdyby Prezesowi PiS stało się teraz cokolwiek takiego, co uniemozliwiałoby dalszą jego polityczną działalność - to można podejrzewać, że w tej sytuacji PiS w najbliższym czasie przestałoby w ogóle istnieć na scenie politycznej. Opozycja zostanie w takim wypadku raz na zawsze rozbrojona. I PO rządzić będzie odtąd niepodzielnie, bez realnych przeciwników.
Byłaby to wprawdzie to dla obecnej władzy sytuacja dośc niewygodna moralnie, ale z drugiej strony - bardzo łatwa do przyjęcia, ba, ośmielam się rzec: jedyna mozliwa, jedyna wywołująca uczucie ulgi.
BO - - - póki PiS ma jakiekolwiek szanse wrócic do władzy, to PO wie, że b yłby to dla PO powrót straszny, apokaliptyczny. Powrót PiS do władzy to byłoby bezopardonowe ROZLICZENIE byłej ekipy z czynności, podejmowanych około 10 IV i potem, jako i ze śledztwa w sprawie tragedii łódzkiej, i wszystkich następnych. Nieważne, czy Szanowni Czytelnicy uznają, że byłoby to rozliczenie słuszne, czy niesłuszne; ale rozliczenie takie w momencie powrotu PiS-u do władzy musiałoby nastąpić. Prędzej czy później. Znając Jarosława K...
Tak, tak. Nie ulega wątpliwości, że powrót PiS do władzy jest dla szefów PO, jak i dla ex-pełniacego obowiazki Prezydenta RP - - - NIEWYOBRAŻALNY.
Tak. Obawiam się, że są ludzie, którzy zrobia wiele, bardzo wiele, aby ten powrót nie nastąpił.
Co? nie wiem.
Ale moment na to COŚ jest może jedyny. Jarosław K nie może W OBECNEJ CHWILI wygenerować jakikolwiek działań, które OBECNIE mogłyby takie działania powstrzymać. Bo teraz nei ma władzy w ręku.
***
PRZYPOWIEŚĆ PODSUMOWUJĄCA
Kiedy miałem lat kilkanaście, pomiedzy wrześniem 1980 a 13 grudnia 1981, gdy wieczorami przed snem klękałem do modlitwy - to tuż po modlitwie, jeszcze na kolanach, ale przed snem, docierała do mnie jedna ważna myśl. Otóż, że koniec ruchu Solidarności jest nieuchronny, bo samo jego istnienie jest dla komunistów NIEMOŻLIWE. Niemożliwe na dłuższą metę do: zaakceptowania, zniesienia, pomyślenia...
A dziś czuję, że wszystkimi porami skóry wychodzi z pewnego grona ludzi i z tego grona, które to pierwsze grono otacza - uczucie, mówiące, iż istnienie opozycji pisowskiej jest nie do zniesienia. I że nie do zniesienia jest istnienie Kościoła głoszącego jawnie swoją naukę, że nie do pomyślenia jest dłuższe istnienie adia Maryja i tych, którzy modla sie pod Krzyżem, i tych, którzy sadzą, że 10 IV nastąpił zamach.
Tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)