Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1149
BLOG

OBAMA: ROSJA NAM NIE ZAGROZI, JAK NIE BĘDZIE CHCIAŁA

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 18

Dziś szczyt Nato. Skóra cierpnie.

NIE ROSJA, TYLKO IRAN, CZYLI ROSJA

Na szczycie będzie mowa o tarczy, która ma bronić nas (Zachodu ściśle) przeciwko rakietom wystrzeliwanym z Bliskiego Wschodu. Rzepa pyta: "czy do współpracy włączy sie Rosja?".

Ta Rosja, która nie tak dawno wprost uznała, że "parasol antyrakietowy" zamontowany w Polsce byłby wymierzony w nią, Rosję. W dzisiejszym artykule GazWyboru pisze się eufemistycznie, że Rosja w czasie przygotowywania tej tarczy za Busha "bała się osłabienia swej siły odstraszania nuklearnego". I że w związku z tym "Obama zmienił projekt, w sposób oczywisty kierując go przeciw Iranowi". No i od razu stało się lepiej w stosunkach z Rosją.

Panowie, wiecie, co piszecie? Przecież z tego wynika wprost, że tarcza była w sposób oczywisty pośrednio przynajmniej zwrócona przeciw Rosji.

Jasne?

I teraz wszyscy (w znaczeniu tout Paris, czyli wszyscy ci, którzy tak myślą) myślimy nie o zagrożeniu Polski przez Bliski Wschód, tylko przez Rosję. Nawet politycy PO. Wszak to w ich wypowiedziach niedawno (o czym też pisałem) - czytaliśmy, że w razie zagrożenia Polski, NATO "rzuci dziewięc dywizji". I była mowa o tym, że bedziemy się starać, aby te dywizje nie lądowały jedynie wzdłuż zachodniej naszej granicy. Czyżby chodziło o obronę przed irańskimi rakietami, nadlatującymi zza Buga?!

Więc chyba jednak nie przed rakietami irańskimi. Więc chyba wszyscy myślimy o więcej niż deklaracji, kóra zabezpieczy nas przed agresją ROSYJSKĄ. Choć nikt nie mówi tego głośno. Ale może należy trochę o tym pogadać?

ROSJA NIE ZAGRAŻA, GDY NIE CHCE ZAGRAŻAĆ

Bo co na to mówi, spowijając słowa swe w bawełnę, Obama w dzisiejszym wywiadzie dla GazWyboru? Ot, co:

"Rosja nie ma dziś interesu w tym, by być zagrożeniem dla Zachodu i NATO". A niżej: "Rosja może stać się zagrożeniem militarnym lub ekonomicznym dla Zachodu tylko wtedy, gdy uzna, że leży to w jej interesie."

Streszczając: Rosja nie będzie nam zagrażać, kiedy zechce nam nie zagrażać.

Genialne.

ROSJA MÓWI, ŻE NIE WIE, CZY NIE ZAGRAŻA

Ale Obama mówi też: "Wierzę [...] że <<reset>> [w stosunkach z Rosją] pokazał, iż takie zachowanie [zagrażanie Zachodowi] nie leży w jej [Rosji] długoterminowym interesie. Rosja korzysta z partnerstwa z Zachodem, pozostawiając tym samym zimną wojnę daleko w tyle." Tymczasem już teraz, półoficjalnie, Rosjanie mówią w Lizbonie, że mimo "resetu" może dojść do pewnych zaburzeń we współpracy...Bo, jak "straszył wczoraj rosyjski dyplomata" (tak! "straszył"!!!) "nad <<resetem>> zbieraja się ciemne chmury".

Zgadza się więc. "Rosja może stać się zagrożeniem [...] tylko wtedy, gdy uzna, że leży to w jej interesie".

Genialne. Pytanie jeszcze tylko, co i kogo Obama uważa za "Zachód"?

GWARANCJE

GazWybor zapytał Obamę w zasadzie o to. Czy jesteśmy Zachodem: 

"Czy Ameryka postrzega dziś Polskę jako bliskiego sojusznika, takiego jak np. Wlk. Brytania?"

No i Obama w zasadzie nie odpowiedział na to pytanie. Mówił tylko, że "Polska to jeden z najbliższych sojuszników i przyjaciół". Do Wlk. Brytanii nas nie przyrównał nijak, w zamian częstując  GazWybor duserami w rodzaju opowieści o tym, że Polacy "mają to coś", że walczą o wolność własną i cudzą i o demokrację, że USA mają do Polski zaufanie, powierzając Polakom swoich 800 żołnierzy w Afganistanie. Czyli - Pełen podziw i żadnych słów o naszym bezpieczeństwie. A jeśli, to o bezpieczeństwie Zachodu.

JAK ZA NAPOLEONA

Niedawno ktoś porównywał naszą sytuację do stanu po spotkaniu Napoleona i cara Aleksandra w Tylży. Podzielono wówczas "na zawsze" strefy wpływów w Europie i uznano, że Rosja jest cacy i że świetnym partnerem jest. Ale zaledwie po kilku latach zaczął się rok 1812. Adiutant Napoleona wspomina: 

Opodal Kowna kozacy zburzyli na Wilii most [...] Napoleon zirytowany [...] rozkazał szwadronowi Polaków przebyć wpław rzekę. Bez wahania skoczyli dzielni żołnierze w spienione nurty. Początkowo płynęli szeregami, niebewem jednak [...] zniosła ich fala. [...] Dobywali ostatka sił [...] Nieuchronną była ich zguba, lecz że na ojczystej ginęli ziemi, za sprawę wspólnej Matki, za Jej zbawcę, więc zwróciwszy nadludzkim wysikiem głowy w stronę Napoleona, z okrzykiem <<niech żyje cesarz>> zniknęli pod wodą. Trzej zwłaszcza okrzyk ten powtórzyli kilkakrotnie, nim pochłonęła ich wzburzona topiel. Tysiące oczu spoglądało na nich ze zgrozą i z uwielbieniem. Co się tyczy Napoleona, [...] nie znać było na nim żadnego wzruszenia.

Obama nie jest i nie będzie Napoleonem, a "Pamietniki" Segura są tworem półliterackim. Jedno co wszystkie te elementy i osoby łączy, to łatwe powtarzanie "z uwielbieniem" opinii o Polakach jako dzielnych, patriotycznych i w ogóle. Polacy tacy są i po to są, żeby w imię "cesarza" i Ojczyzny "pochłonęła ich wzburzona topiel". Zresztą przecie a la guerre comme a la guerre

- - - - - - - - - - - - - - -

PS Przytaczałem teksty z Rzepy dzisiejszej i GazWyboru drukowanych na papierze (Rzepa: "Jak obroni się NATO"; GazWybor: wywiad z Obamą pt. "Polacy mają to coś" i artykuł "NATO szykuje tarczę"). Oraz "Pamiętniki F.P.de Segura, adiutanta Napoleona", przeł. Emilia Leszczyńska, wyd. III, Warszawa 1987, s. 26-27

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka