…były tylko dumy staropolskie!
Tak, nie pomyliłem się: d u m ukraińskich nie było. Ale braci ukraińskiej z niczego tu specjalnie nie wyzuwam, uwaga. Dumy ukraińskie istnieją. Tylko że kiedyś były w zasadzie jedynie DUMY STAROPOLSKIE.
I basta.
A my, czyli Henryk Kasperczak (arcylutnista), Robert Rekiel (bębniarz) i moja skromna osoba spróbujemy przywrócic dumy staropolskie współczesności w najbliższą niedzielę. Zapraszam (kliknąć TU by co o koncercie; kliknąć TU by jednej dumy posłuchać).
Ale teraz chcę tylko „odpowiednie dać rzeczy słowo” i przywrócić (przynajmniej czytelnikom tej strony) właściwe rozumienie słowa d u m a.
Otóż, termin „duma” w znaczeniu: „ruska pieśń epicka” pojawił się w ukraińszczyźnie i ruszczyźnie pod wpływem – uwaga! – poezji polskiej. Tudzież pod wpływem nieporozumienia.
Winien jest rosyjski poeta Kondratij Fiodorowicz Rylejew (skadinąd dekabrysta stracony w 1826 roku). Tenże zachwycił się „Śpiewami historycznymi” naszego Juliana Ursyna Niemcewicza. W jego „Śpiewach historycznych” znalazł „Dumę o Michale Glińskim” i przełożył ją na rosyjski, dodając dedykację dla autora. Potem zastanawiać się począł nad słowem „duma”. W polskiej poezji tego czasu „dumą” nazywano zasadniczo to, co dziś określamy terminem „ballada” (gatunek „Ballad i romansów” Mickiewicza). Ale Rylejew doszedł do wniosku, że ta„duma” to nazwa dawnych ruskich pieśni. Bo jeden Polak,Stanisław Sarnicki, w łacińskich swoich „Rocznikach” wydanych w roku 1587 pisał, że o poległych bohaterach, braciach Strusach, śpiewano w Rzeczypospolitej pieśni, „quas 'dumas' Russi vocant” – czyli: pieśni, „które Rusini zwą dumami”. Dlatego Rylejew zaraz sam napisał tomik „Dumy”. A potem, potem, ukraińscy ludolubowie poinformowali swój lud, że to, co śpiewają ukraińskie dziady, kozaki i hoże dziewoje, to są„dumy”, o czy wcześniejżaden z Kozaków pojęcia nie miał. Ale rzecz się przyjęła i trwa do dzisiaj, bo ukraińscy śpiewacy uwierzyli, że śpiewają „dumy”. Polacy tez zreszta przyjęli to do wiadomości, bo ruskie dumy miały medialnie większe przełożenie, a o swoich - nasze polskie gardła dawno zapomniały.
Sarnicki
Tymczasem nazwa „duma” była ściśle polska i z polszczyzną historycznie związana. Bo przecież owi „Russi” wspomniani przez Sarnickiego – to nawet nie wiadomo, jakiej byli narodowości; „Rusinami” nazywano także Polaków-mieszkańców Kresów. Ale przyjmijmy, proszę bardzo (bo to prawdopodobne), iż w wypowiedzi Sarnickiego chodziło rzeczywiście o pieśni ruskie. Opisuje on sposób ich wykonywania, arcyciekawy, z współuczestnictwem tłumu słuchaczy, którzy przygrywali głównemu wykonawcy na piszczałkach i kołysali się w takt muzyki. Wynikałoby z tegoż opisu, że mamy do czynienia z rodzajem starodawnej, słowiańskiej pieśni żałobnej, nie zaś ściśle rzecz biorąc epickiej, rycerskiej.
Dumy są polskie i basta
Ale poza tą jedną wzmianką u Sarnickiego, termin „duma” był powszechnie używany w języku polskim w stuleciach XVI-XVIII, podczas gdy w językach ruskich pojawiał się szczątkowo, sporadycznie i to, jak się zdaje, najczęściej w postaci zapożyczenia z polszczyzny. Sarmaci bowiem każdą pieśń, piosnkę, piosenkę chętnie określali jako „dumę”. W tym znaczeniu słowo „duma” pojawia się w staropolskiej literaturze nieustannie.
Przeważnie jednak„duma”określała po polsku utwór smutny, lamentacyjny:
Zda mi się, że Amintas kochanej Testyli
Dumy tysiącoletnie na swej kobzie kwili.
Albo:
Nie tak żałosną dumę przy kominie
Kwiliła Progne w zachmurzonym dymie…
Znamy też liczne staropolskie wiersze, które są „dumami” z tytułu – i wprawdzie widzimy pomiędzy nimi „dumy kozackie” (na co się Ukraińcy w kłótni o własność słowa„dumy” powoływali), ale jest i „Duma człowieka rycerskiego” i „Duma mazowiecka”, i „pomorska”, i „niewolnicza”, i inne.
Co poza tym? To, co w nastepnym „dumowym” odcinku tego tekstu. Tymczasem posłuchajcie„dumy człowieka rycerskiego”. Nagrana oryginalnie i specjalnie dla www.kresy na zamku kórnickim, w towarzystwie staropolskiego żelastwa, kopij i koncerzy - iżby było atmosferyczniej.
- - - - - - - - - - -
PS. Dla chętnych – POLECAM studium leciwe lecz jare: Ludwika Szczerbicka-Ślęk, „Duma staropolska. Z dziejów poezji melicznej”, Wrocław 1964
495
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (10)