wiedźmy wyciagają mefiego z kotłoszafy [AD 2004]
[WIEDŹMY]
- Witaj, siostro
- Witaj, siostro.
- Poczynajmy sobie ostro,
Bo oto przygasł wzrok Boży!
- Zbliżyła się pełnia czasów:
Minęła noc długich noży.
Idzie noc Długich Obcasów.
- Dziś zlepimy z krwi i smoły
Naszych czasów bohatera.
Bo zajaśniał nam wesoły
Dzień Świętego Hamburgera:
- Niechaj wszechmogąca miotła
Zanurzy się w głębi kotła...
- Miotło, tych karć – tamtym kadź...
- Mąćmy narodową kadź...
- Masz go? – Mam go – trzymaj chytro,
Bo to produkt superowy,
Przemutowany in vitro,
Dwurożny i multipłciowy.
O!
[wyciągnąwszy, przycupują zaciekawione]
MEFI wyciągnięty z kotła
Dobry wieczór, kochani...
Dobry? Raczej do bani:
Popełniam nadużycie,
Mówiąc „dobry”, bo dzisiaj dobrze się wynudzicie:
Znowu będzie zły Herod, cna Maryja i Józef pejsiasty –
Można oglądać, owszem... no ale... żeby po raz tysiąc-nasty?
I zawsze j a przegrywam, a Dzieciątko rodzi się w Betlejem –
No po prostu flaki z olejem.
Co prawda mógłbym was wybawić z ambarasu,
Bo ja poradzę wszystkim śpiewająco:
Wystarczy, żeby Kościół poszedł z duchem czasu.
Od razu by się zrobiło interesująco.
Ale m n i e nikt nie pyta. No, może
osoby świadomsze i wygadańsze:
Ale reszta się gorszy, że ogonem chciałbym dzwonić na mszę.
Ale ja tę waszą nietolerancję stłamszę –
I unowocześnię szopkę, że aż miło
I pokażę wam, jak to naprawdę było.
Po pierwsze: Herod.
Niech fałszywa tradycja prawdy nie zamąca:
Herod – to tak naprawdę była istota ludzka i cierpiąca.
fotografie i tekst za:
Jacek Kowalski, Szopka dominikańska. Choix 1988-2006,
wyd. Fundacja Świętego Benedykta, Poznań 2007


Komentarze
Pokaż komentarze