No to mamy pasztet. Jeśli to prawda. Że jak Węgry nie wykreślą małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny z konstytucji (czyli jak nie pozwolą na homo-związki), to UE ma im niepomóc [tu podaje Fronda]. Finansowo.
A co z nami?
Sikorski coś tam merklował, że nawet jak oddamy neizawisłość, to sprawy wartości etcetera mają być nadal w naszej landowej gestii.
Jak widać, tyle to warte co nic: bujda na resorach. Bo zawsze ONI będą mogli powiedzieć, że coś tam należy do elementarnych wolności ludzkich & praw - na przykład prawo do naplucia każdemu przez każdego do zupy i w konsekwencji do wspólnych związków gastronomiczno-gastrycznych.
A jak to bedzie obwarowane karą, to trzeba będzie pod pręgierz unijny i odszczekać, i przysiąc, że naplucie do zupy to jedno z podstawowych praw człowieka.
Ach, jak tu się pilnować i ustrzec, skoro ów [...] krąży "jak lew ryczący, czekając, kogo by pożreć"?
- - - - - -
Chciałoby się też zawołać:
Stary subiekcie Rzecki !
Larum grają, nieprzyjaciel w granicach,
a ty na Węgry nie ruszasz?
Na koń nie siadasz?
Pod pomnik Bema się nie stawiasz?
- - - - - -


Komentarze
Pokaż komentarze (4)