motto:
...nasze społeczeństwo nie wydaje się jeszcze być gotowe na takie kroki... (Lidia Geringer de Oedenberg [tu])
Wchodzę do kaplicy Matki Boskiej u krakowskich dominikanów. Widzę tłum milczących ludzi. Siedzą w skupieniu, czuć przez skórę jakieś dziwne oczekiwanie. Niesamowitą atmosferę. Dopiero po dłuższej chwili orientuję się, że to tu właśnie ma miejsce stały dyżur w konfesjonale (nie jestem z Krakowa, więc nie wiedziałem).
Polacy chodzą do spowiedzi. Wciąż i licznie. Tylko niektórzy przychodzą do konfesjonału niejako z musu - bo żeby dostać ślub "kościelny" trzeba mieć podpisana karteczkę. Ale widzę przecież, że generalnie nie o to chodzi. Chodzi chyba głównie o Najświętszy Sakrament - poprzez Sakrament Pojednania.
To jest serce Kościoła.
Dlatego pewno w takiej przykładowej Australii dawno już się w ten sakrament uderza, a konkretnie - w tajemnicę spowiedzi. W ten deseń się uderza, iż się żąda, by - kiedy ksiądz spowiadając dowie się czegoś (pedofilia i inne zbrodnie) - to iżby natychmiast doniósł policji, a jak nie doniesie - to iżby podlegał surowej karze.
Czy GazWybor uderzy w tajemnicę spowiedzi? Nie wiem. Oby nie. Ale wiadomo, że tak wrażliwe punkty atakowane są stopniowo. Jak napisała jedna z propagatorek legalizacji zboczeń, czyli związków partnerskich i małżeństw homoseksualnych, Lidia G. de O., "nasze społeczeństwo nie wydaje sie jeszcze być gotowe" do zalegalizowania tychże. Ale w jej ujęciu - podobnie jak w ujęciu publicystów et consortes z GazWyboru - jest to tylko kwestia czasu i działań przygotowawczych, które do koniecznego wprowadzenia tego rodzaju pomysłów "muszą" doprowadzić. Jest to specyficzne myślenie "lewą koniecznością dziejową".
Dzisiejszy tytuł w GazWyborze (foto wyżej) sprawia wrażenie właśnie jednego z przedpól takiej akcji "przygotowawczej". Mówię o przedpolu; bo tekst oswaja z tezą głoszącą, że tajemnica spowiedzi może być zasłoną dymną dla ciemnych sprawek i że to nie jest w porządku. Co więcej, w powyższym tytule słowa: "ujawnić" i: "tajemnica spowiedzi" oraz fotografia spowiadającego kapłana sugerują bezpośredni związek tajemnicy spowiedzi i prawnej konieczności jej złamania.
Oczywiście, że opisany przypadek księdza (który, jak się sugeruje, współdziałał w przestępstwie - może faktycznie) ma się do tajemnicy spowiedzi nijak. Bodaj nie zmuszano księdza do jej wyjawienia i - o ile dobrze zrozumiałem, i o ile notka nie kłamie - nie sugerowano takiej "potrzeby". Więc (na razie?) nie w tym problem. Za to problem w tym, iż temat się pojawił i że tak został sformułowany, jak został sformułowany, i że dano takie foto, jakie dano. Ciekawe, czy sprawa będzie zaniedługo drążona bardziej.
Proponuję westchnąć do św. Jana Nepomucena, męczennika tajemnicy spowiedzi. Sakrament Pojednania i Najświętszy Sakrament są sercem Kościoła. Sercem wrażliwym na ataki - bo tu chodzi o sprawy najintymniejsze, trudne dla każdego grzesznika. Niech Pan Bóg nie dopuści zagrożenia tego Sakramentuw Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze