Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1025
BLOG

CO TAK NAPRAWDĘ ZROBIŁ ARCYBISKUP? – jeszcze o MSZY i MARSZU

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 20

 

 

Ktoś powinien to powiedzieć raz jeszcze i dobitnie, ponieważ wciąż funkcjonują „ślepe” komentarze.

Otóż: 
Arcybiskup naszej stolicy  zadecydował, że w dniu 29 września AD 2012 żaden polski biskup nie będzie uczestniczył w liturgii Mszy Świętej  w warszawskiej archikatedrze. Mowa oczywiście o liturgii odprawianej dla uczestników marszu „Obudź się, Polsko”.

Nie jest bowiem prawdą, iż organizatorzy zrezygnowali ze Mszy Świętej. 
Będą oni jednak w nie lada dyplomatycznym kłopocie, jako że pod sklepienia katedry nie wstąpią zapewne w ogóle biskupi, którzy niewątpliwie przybędą na ów Marsz do stolicy.

Arcybiskup  stołeczny nie tyle bowiem nie chciał „delegować” żadnego biskupa do odprawienia liturgii (choć tak to właśnie określiłoby się w urzędowym języku Kościoła) – ile po prostu uniemożliwił biskupom  innych diecezji, uczestniczącym w Marszu –  udział w katedralnej liturgii.  W zasadzie zakazał im liturgicznej bytności na swoim terenie; bo dobitnie dał wyraz temu, że nie życzy sobie ich obecności w swojej świątyni.

To jest fakt. Ale 
każdy, kto zna stosunki panujące w Kościele wie, że biskupi,   choć podejmują czasem różne i odmienne decyzje (mają do tego prawo, wszak są niezależnymi od siebie włodarzami odrębnych diecezji!),  nie komentują ich wzajemnie. I bardzo dobrze. Rozbieżności opinii w łonie episkopatu nie powinny być tematem ich własnych wypowiedzi na forum publicznym (i przeważnie nie są; niechlubne wyjątki Szanowni Czytelnicy zapewne dobrze sobie przypominają). Siłą rzeczy komentowanie działań hierarchów naszego Kościoła pozostawione zostaje dziennikarzom, publicystom, politykom. Pozostawione – bądź, by tak rzec, rzucone na żer i łup…

Dlatego
  właśnie w mediach pojawiła się mylna informacja  o tym, jakoby organizatorzy zrezygnowali w ogóle ze Mszy Świętej. Dlaczego? Rozdmuchano niezbyt szczęśliwą wypowiedź jednego z organizatorów. Przyznam wszakoż, iż wypowiadający się był w poważnym kłopocie: jak ująć w słowa kuriozalną informację o decyzji arcybiskupa stolicy… Organizator pewno nie chciał nikogo urazić… i wdepnął, chlapiąc niepotrzebnie , że  „najprawdopodobniej nie będzie mszy świętej”[TU]. Precyzyjniej oddała to redakcja, pisząc, że „nie będzie Mszy Świętej ani homilii żadnego księdza biskupa” i że w tej sprawie „zdecydowała wola arcybiskupa Kazimierza Nycza”.

Wypadałoby
powtórzyć to i  wytłumaczyć raz jeszcze tudzież wprost  jak sprawa wygląda. A to dlatego, że słowa organizatora, przekute na tytuły prasowe i internetowe, zdążyły obrosnąć w dość kuriozalne komentarze. Jeden z nich – w postaci wywiadu – można przeczytać na stronie www. Frondy[TU]. Swoją drogą dziwi mnie trochę, że redakcja tego portalu nie zareagowała na informację-dementi [w uwagach pod powyższym wywiadem i w moim wpisie na Salonie24, TUgłoszącą, że Msza Święta jako taka oczywiście będzie odprawiona. Ale i tę sytuację rozumiem – zagadnienie jest w ogóle delikatne, zaś padające we frondowym wywiadzie opinie nie tyle są niesłuszne, ile ich przyłożenie do tego konkretnego przypadku wydaje się chybione.

Ważne
  jest też, iż komentarz pewnego  Niepełnosprawnego Senatora  à propos  rzeczonej decyzji arcybiskupa – komentarz zamieszczony niedawno na Stronie Głównej Salonu 24 [TU– był niestety (czy na szczęście?) chybiony.

Senator sugerował (między innymi) ni mniej ni więcej, tylko że zgodnie z wersją serwisu www.polityka.pl
  (na który to serwis Niepełnosprawny Senator raczył się powołać)   „polski Kościół zmienia kurs”   i że teraz „będzie w nim mniej polityki. Mniej dziwacznie pojmowanej polskości, a więcej ortodoksji”. Otóż zdaje się, że   sprawa wygląda raczej na odwrót. Arcybiskup   warszawski objawił   właśnie (po raz któryś) swoje poglądy na sprawę tego, jak postrzega działalność, w tym wypowiedzi swoich współbraci w biskupstwie – objawił poprzez   dwa gesty jednocześnie. A zatem, 1) poprzez zaniechanie   osobistego udziału we Mszy Świętej, którą pragnęli odprawić w jego katedrze inni biskupi, oraz   2) poprzez skuteczne utrudnienie   innym biskupom udziału w tymże marszu – takim właśnie utrudnieniem jest zablokowanie pozostałym polskim biskupom „liturgicznego wstępu” do warszawskiej archikatedry.

Nie jest to znamię żadnej kościelnej „zmiany kursu”   – jak naiwnie deklaruje Niepełnosprawny Senator. Dziwnym przypadkiem w kontekście decyzji warszawskiego arcybiskupa (przypadkiem? raczej nie ma przypadków, zwłaszcza w kościelnej dyplomacji) usłyszeliśmy z Jasnej Góry ostrą wypowiedź biskupa Dydycza [TU] i przeczytaliśmy w Rzepie niezwykle konkretny i ostry wywiad z arcybiskupem Hoserem [TU], drugim hierarchą naszej stolicy.

A zatem nikt tu „kursu” nie zmienia,   a już na pewno nie cały Kościół polski.Natomiast  mamy za to   inne wydarzenie bez precedensu – publiczne, dość gwałtowne wybrzmienie różnicy zdań pomiędzy członkami polskiego episkopatu.   Arcybiskup dobitniej, niż zwykł dotąd, zamanifestował swoją ideową (można to też nazwać jakoś inaczej, ale jak?) odmienność od Jego współbraci w polskim episkopacie. Dlaczego tak się stało? Nie mogę wiedzieć. Ale gdybym miał się koniecznie domyślać – dopuściłbym myśl dokładnie odmienną od myśli Niepełnosprawnego Senatora: że decyzje stołecznego arcybiskupa   to raczej  nerwowa   reakcja  na – właśnie! – zaostrzenie „kursu” przez pozostałych hierarchów polskiego Kościoła.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka