Doszło wczoraj do kolejnego starcia,
w którym kłamstwo uznało,
że wygrało. I to jak. Publicznie, politycznie, samo z siebie. Dzwoni mi od wczoraj wiersz Stanisława Hozjusza w przekładzie Anny Kamieńskiej:
Ty, co obłąkanemu tak wierzysz […]
Mów, czy ci braknie
serca czy rozumu?
Czy nie widzisz, jak rzyga
z swej gęby plugawej,
A obelgami głuszy turkot wozów?
Ten, do którego dziś ten wiersz się stosuje - nie widzi. Przepraszam: widzi, ale udaje, że nie widzi. I mówi
– on i niektórzy inni moi obecni
i dawni przyjaciele i znajomi
(to cytat dosłowny z prasy)
– „nic się takiego nie dzieje, żeby należało zmuszać te władze do ustępowania”. Nic się takiego nie dzieje! Taaak… za to znajomy ojciec dominikanin cytuje – wypowiadając się w GazWyborze, ech – cytuje swój autorytet, czyli pewnego Czecha-katolika, który ponoć ze zdumieniem przygląda się rozwojowi sytuacji w Polsce i dziwuje się miejscu, jakie polski Kościół zajmuje w obecnych polskich konfliktach. Zdumiewa się i mówi (parafrazuję teraz z pamięci): „Kościół nie jest od tego! a gdzie
ewangelia?”
Jak to słyszę, zaraz przypomina mi się dyskusja dwóch moich znajomych profesorów, lubiących się zresztą, tyle, że jeden jest wierzący, a drugi niewierzący, jeden za PiSem, a drugi przeciwko PiSowi (acz nie wiem, za czym ten drugi jest aktualnie).
Ten będący przeciwko PiSowi zaczął narzekać, że u nas Kościół jest taki albo owaki. O, żeby to był u nas taki Kościół jak w Czechach, no!
To wtedy on by ten Kościół lubił
i cenił. Drugi profesor zapytał
wtedy: „A to w Czechach jest
jakiś Kościół? Nic o tym nie wiem”.
A polski Kościół jest. Jest!
Na szczęście. Jeszcze. Oby dalej.
Inny cytat do kompletu. Znajomego ojca duchowego, Francuza, zatroskani rodzice-katolicy zapytali,
jak tu w Amsterdamie wychować
po katolicku dziecko?
Ojciec duchowy odpowiedział
natychmiast:„Ależ to bardzo
łatwe.Wyjechać z Amsterdamu”.
Otóż co do mnie, nie chcę wyjeżdżać z Polski. Donikąd. Nie zamierzam się stąd ruszać. I dobrze, aby nikt nie musiał. Ale jeśli ktoś
chciałby wyjechaćz powodów czysto
światopoglądowych - proszę bardzo. A ja mam dość straszenia Kościołem. Chcę żyć i wychowywać swoje
dzieci po chrześcijańsku.
Tu i teraz!
Dlatego potrzebny jest między innymi ten Marsz. Naprawdę potrzebny. Bynajmniej nie dla PiSu, nie dla TV Trwam. Da Polski. I dla Kościoła. Nie wiem, jak ten Marsz przebiegnie. Nie wiem, co przyniesie.
Wiem jednak, że Polska POWINNA
się PRZEBUDZIĆ. Co to oznacza?
Też dokładnie nie wiem. Duch
wieje, kędy chce. Zobaczymy.
A Kościół?
Z nim, jak z nami Polakami – bywało różnie, i różnie bywa też teraz. Dziś głos Kościoła często musi przebijać się spoza inwektyw tak głośnych, że głuszą turkot wozów – jak w tym wierszu, cytowanym
wyżej. Ale On jest.
Myślę więc o autorze tego wiersza
i o jego czasach. Historia lubi się powtarzać. W epoce Hozjusza trzeba było żądać od polskich biskupów, żeby publicznie potwierdzili, w co wierzą. Tak na wszelki wypadek, bo nie było pewności, czy oni sami oraz inni kapłani, siedząc na dobrych beneficjach - wierzą, jak Pan Bóg przykazał! Tylu ich dało wiarę Kalwinowi i Lutrowi! My takich problemów nie mamy, ale przecież możemy mieć. Instruktaż tłoczy
w głowy starą zasadę: „Kapłanom złorzecz, […] | Gań uznany obyczaj, post, modły, świętości,| Wyśmiewaj i zaprzeczaj uchwałom soborów”.
I więcej jeszcze.
Wniosek? Stanisław Hozjusz to dobry patron na dzisiejsze czasy. I jezuici. Ale tamci. Jak Piotr Skarga.
- - - - - - - - -
- - - - - - - - -
PS. Dziś po południu zapraszam na portal www.pch24.pl, gdzie zawiśnie tekst szerszy a bardziej historyczny, temuż tematowi poświęcony.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)