Od dawna już NIE BYLIŚMY świadkami takiej rozbieżności wypowiedzi – dlatego, że chodzi o wypowiedzi, które dotycza FAKTÓW, nie zaś OPINII.
Powtarzam, mowa o FAKTACH - a o FAKTACH, wydawałoby się, DYSKUTOWAĆ NIE MOŻNA. Tymczasem jednak można. Jest to zatem sytuacja naprawdę nowa.
I dlatego też tak szokujące były wypowiedzi sejmowe premiera i prokuratora; wydawało mi się przez dłuższą chwilę, że z oczywistych przyczyn staną się one jednak celem kpiny (no bo nie ataku, nie, tego to się oczywiście nie spodziewałem) nawet takiego GazWyboru. I jakby jużmałe niusyzwiastowały takie zachowanie panów z Czerskiej.
Z drugiej strony zwiastowało nam to oświadczenie syna śp. Anny Walentynowicz, który wprost oskarżył prokuratora o kłamstwo. Przecież nikt, kto choć pobieżnie orientuje się w sprawie, nie może mieć wielkich wątpliwości co do tego, który z tych dwu panów mija się z FAKTAMI.
Więc było przez godzinkę, dwie widać, że w mejnstrimie nastąpiło jakby krótkie zawahanie. Co robić. Przywalić odpowiedzialnym za sprawę, czy iść w zaparte.
Po czym nastąpiło całkowite pójście w zaparte. W kłamstwo.
I to jest test społeczny. Jeśli społeczeństwo przyjmie takie kłamstwa do wiadomości i łyknie je, a GazWybor z ochotą przypudruje tę nieprzypudrowalnąrzecz - jak robi w tej chwili... i nic...
...no, to znaczy, że jest chyba gorzej niż myśleliśmy.
Wydawałoby się, że to po prostu nie do pomyślenia. A jednak i do pomyślenia, i do wykonania.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)