www. Frondy dziś
www. Frondy dziś
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
2424
BLOG

DLACZEGO BISKUPÓW NIE BYŁO NA MARSZU - odpowiedź właściwa

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 26

 1. 
Dlaczego biskupów nie było na Marszu? - zapytuje dziś Fronda rzecznika Archidiecezji Warszawskiej. I otrzymuje na to pytanie odpowiedź dość rozbudowaną:

Trzeba zachować pewną równowagę, pewien umiar. Trzeba pamiętać, co jest istotą i misją Kościoła, a jest nią głoszenie Ewangelii. Odbywa się to poprzez głoszenie Słowa Bożego i sprawowanie sakramentów. To jest podstawowa misja duchownych i wszystkich, którzy służą Kościołowi swym kapłaństwem. Tego rodzaju manifestacje wykraczają poza te ramy.

Na pytanie, skąd taki "chłód", takie jakby wycofanie się hierarchii - czy to jest na przykład wynik braku poparcia dla TV Trwam? - rzecznik udziela odpowiedzi przeczącej. Skądże. Jest poparcie.

Jeżeli ktoś doszukuje się tutaj braku poparcia, to jest w błędzie.

Zarazem jednak rzecznik wyraźnie mówi, że proboszczowie, którzy przyjechali ze swoimi wiernymi na Marsz, nie powinni byli wziąć w nim udziału. Bo...

...czy do ważności tego marszu byli potrzebni biskupi i księża?

Dalej padają słowa zadowolenia z tego, iż tak wielu świeckich współorganizowało Marsz. Że to jest właśnie domena świeckich. Padają słowa zadowolenia z tego, że świeccy pokazali, iż są też samodzielni, nie zmanipulowani przez kapłanów... 

2. 
Oczywiście, wyobrażam sobie równie dobrze sytuację, w której biskupi wzięliby jednak udział w marszu - i wówczas  rozmowa wyglądałaby podobnie... no, podobnie - na pierwszy rzut oka - niejasno.

Tak czy siak, jestem przekonany, iż słowa rzecznika są sygnałem dla proboszczów i wikarych - ale na szczęście tylko TEJ Archidiecezji: wara wam od uczestnictwa w takich Marszach. Jak się będziecie angażować, stanie się wam tak, jak księdzu Małkowskiemu - zsyłka na parafię ze szczególnymi rygorami i szczególna "łaskawość" ze strony Kurii. 

3.
Nie jest to w zasadzie zarzut. Polityka Kościoła - niezorientowanym wiernym naiwnym dobrej woli tudzież wolnomyślicielom i ateistom oraz innym złej woli wyjaśniam, że Kościół może i powinien prowadzić swoją politkę (i nie będę teraz nad tym z nikim dyskutował) - otóż polityka Kościoła ma pewną stałą zasadę funkcjonowania: żeby nie wywlekać na zewnątrz rozbieżności opinii i sporów, które wewnątrz episkopatu przecież istnieją. A każdy z biskupów ma prawo mieć - w ramach Kościoła Powszechnego - swoją "linię". I wara innym hierarchom od tego. Istnieje niezależność diecezji.

I słusznie. Z wielu względów. 

4.
Z tej perspektywy patrząc - musimy też mieć świadomość, że czasem niektórzy biskupi wypowiadają się celowo - publicznie "wychodząc przed szereg", czyli wygłaszając zdania, które niekoniecznie zostałyby przegłosowane na forum episkopatu, bo episkopat nie jest w danej kwestii zgodny. Skoro jednak zdania takie już padną w przestrzeni publicznej - to nikt z hierarchów, którzy tych zdań nie podzielają - nie zaprzeczy im wprost. 

I słusznie. Z wielu względów. 

5.
No chyba, że byłyby to jakieś zdania wprost skandaliczne - wtedy oczywiście inaczej, wtedy episkopat ogłasza wspólną odezwę. To się jednak u nas dotąd nie zdarzyło i oby nigdy się nie zdarzyło. 

6.
Tak więc, w przypadku ścierania się różnych zdań w łonie episkopatu, bywa, iż wygrywa to kontrowersyjne zdanie, które pierwsze zabrzmi w publicznej przestrzeni. Albo bywa tak, że Arcybiskup warszawski z cierpliwością toleruje Msze Święte, które odprawiały się w Jewgo katedrze każdego 10 dnia miesiąca - po których to Mszach Świętych wyruszały marsze pod Krzyż przed Pałącem Namiestnikowskim. Wiadomo, że owe Msze Święte nie były i są miłe Arcybiskupowi. Delikatnie mówiąc. Ale jednak nie zdecydował się na żadne gwałtowne zakazy, odmowy. Zdecydował się tylko na małe gesty niechęci wobec poszczególnych kapłanów. Gesty pozostające pod przykryciem kurialnej dyskrecji, za wyjątkiem kilku może (nieprzyjemne dyscyplinowanie sędziwego księdza Małkowskiego). Ale Msze Święte 10 każdego miesiąca były i są odprawiane. Tu Arcybiskup nie chciał "wychodzić przed szereg". Skorzystał dopiero z okazji Marszu - i innego statusu tej Mszy Świętej na Placu Trzech Krzyży... skorzystał dobitnie (patrz punkt 8).  

7. 
Owo "wychodzenie przed szereg" poszczególnych hierarchów - to zjawisko stosunkowo nowe. Kiedyś było inaczej. Bo kiedyś decydował Prymas. On był Tym, który reprezentował Kościół polski i w jego imieniu się wypowiadał. Kropka. Ale urząd Prymasa utracił w ciągu ostatnich dwu dekad swoje znaczenie i teraz żaden z biskupów nie może już wypowiadać się z taką powagą i skutkiem, jak Prymas Tysiąclecia lub jego następca. Niestety.

8.
Niestety - ale czasem na szczęście. Bo na pytanie: dlaczego biskupi nie wzięli udziału w marszu? - jest dziś jedna tylko odpowiedź, to znaczy: jest jedna tylko najprawdopodobniejsza odpowiedź, jako że inne się nie liczą. Otóż ta: nie jest prawdą, że biskupi podzielają zdanie księdza rzecznika. Owszem, liczni biskupi chcieli wziąć udział w Marszu, ale ten ich niedoszły udział został zablokowany przez Arcybiskupa naszej stolicy. Dlaczego? Rzecz jest oczywista i bezdyskusyjna. Odsyłam do jednej z moich poprzednich notek. Arcybiskup odmówił "delegowania" któregokolwiek z biskupów do odprawienia Mszy Świętej (pamiętajmy, że kapłan z innej diecezji musi otrzymać zgodę od pasterza danego miejsca, aby w nim sprawować publicznie Najświętszą Ofiarę). A że i sam Arcybiskup tej Mszy Świętej nie odprawił... no to nikogo z biskupów nie było. Taka jest rzeczywistość. Bardzo przykra, biorąc pod uwagę sekowanie księdza Małkowskiego na przykład. Ale dodam: Arcybiskup ma do takiego działania prawo. Jest to też działanie polityczne. Można Arcybiskupa krytykować, może się to, co On robi -  nie podobać - ale sprawa pozostaje poza nami. Tak jest. A może się zmieni.  

9. POST SCRIPTUM
post scriptum jest takie. Pewne miejsca mają pewną aurę. Abstrahując od naszego Marszu - przypomnę, że Msza Święta została odprawiona przed kościołem św. Aleksandra, tam, gdzie wikarym był ksiądz Karol Mikoszewski, ten, który sto pięćdziesiąt lat temu rozpętał powstanie styczniowe jako członek Rządu Narodowego i mocno dał się we znaki swemu arcybiskupowi. No, ale to inna para kaloszy. 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka