Jak sie temat poruszy, to często znajdzie się ktoś, kto nabluzga, nabluźni etc. -zwłaszcza, gdy nie dysponuje argumentami. A tych argumentów w sprawie smoleńskiej lemingi mają coraz mniej. I to, co ważne - mają ich coraz mniej WE SWOIM WŁASNYM MNIEMANIU.
Smoleńscy bluźniercy czytają tę swoją GazWybor - i coraz bardziej widzą, że się nie klei. Zupełnie, bo sama GazWybor o tym pisze. Więc widzą. Tyle, że GazWybor zaledwie publikuje materiały o smoleńskich skandalach i... nie komentuje.
Czeka.
Czeka?
Oczywiście, że nie komentuje zaledwie na niby. Wszak Michnik dał dziś komentarz - oświadczając, że działania PiSu to czysty pijar, jako że PiS nie ma żadnego pomysłu na Polskę prócz powtórki IV RP.
Brzmi jak okrzyk z tonącego okrętu? Typu "toniemy, ale wasze koło ratunkowe nam nie pasuje"? czy na odwrót? Albo: "choć burza huczy w koło nas, wesołą wznieśmy skroń"? "
Obok Michnika GazWybordonosi o tym, że koledzy dra Dymitra Książka wydali oświadczenie, iż są wzburzeni złamaniem tajemnicy zawodowej. No i jeszcze o tym tam się pisze, że państwo zapłaciło ćwierć milionaprywatnej firmie za pogrzeby ofiar zamachu/katastrofy.
GazWybor pokazała. Bez komentarza.I czeka.
My zaś - w rodzinie i pośród znajomych - podliczamy inne fakty. Otóż te fakty, które o faktach mówią: faktem jest, że o faktach okołosmoleńskich wiedziało wielu ludzi. Aż strach powiedzieć, ilu! Takich jak dr Książek - i innych. Muszą ich być setki, jeśli nie ponad tysiąc osób. Może więcej. Ale oni wszyscy przez dwa i pół roku milczeli - i jeszcze milczą.
Generalnie wydawałonby się, że nie ma możliwości utrzymania tajemnicy, o której wie kilkaset osób. Lub więcej. A jednak. Dowód mamy przed oczami.
Rodziny smoleńskie teraz dopiero dowiadują się o różnych rzeczach, teraz, po latach - ale poza tym podpisują, że nie powiedzą (klauzula tajności). I same nie mówią przez lata. Kto jeszcze podpisał? A kto tylko sie boi? W procedurach państwowych takie podpisywanie i trzymanie gęby na kłódkę jest i powinno być zasadą wobec niektórych spraww; tyle, że w momencie, gdy wychodzi na jaw tyle kłamstw - i wychodzi afera - to milczący mają prawo przemówić. Tajemnica zawodowa nie jest tajemnicą spowiedzi.
A tymczasem większość nadal milczy. I w mediach coś zmienia się, ale ciurka to na razie. i to bez konsekwencji. Bo możliwy jest przeciez jedynie powrót do IV RP, więc po co mówic i komentować.
Działa niezwykle ciekawy mechanizm: zdolność zadymiania, zamglenia faktów na lata. I to w dobie internetu, w dobie internetowych śledztw, w dobie błyskawicznego obiegu informacji...
...ale pewnie i w dobie coraz ściślejszego monitorowania informacji. Nie mówię: kontroli informacji, lecz monitorowania. Zapewne także monitorowania ludzi.
- - - - - - - - - - - -
- - - - - - - - - -- -
PS. dopisek po 12.09
na stronie GazWyboru pojawiła się inna jeszcze wypowiedź dra Książka, bardziej ambiwalentna. Iż człowiek już nie wie, co o tym myśleć. I o to też pewno po części chodzi:
Zgodziłem się, bo mam dość tej obłudy jednych i drugich, ludzi, których tam nie było, a powinni być, żeby wspierać i przypilnować (myślę, że cała nasza piątka myśli podobnie); zgodziłem się, bo rzygać mi się chce, gdy pseudoludzie bez zasad, szacunku dla rozpaczy odprawiają upiorny taniec chochoła na grobach, z szacunku dla P. Kopacz - tej, która była tam dla tych ludzi, a została brutalnie wciągnięta w brudne rozgrywki, u której widziałem szczere łzy i słyszałem jej szloch..." - dodaje.
Książek zachęca autorkę wywiadu do "ciągnięcia tematu": "Może wreszcie otrzeźwieją i się zreflektują, i w końcu zmarli zaznają należnego im odpoczynku. Niech będzie - dostanę po dupie, ale powiedziałem to, co powinienem, żebym bez wstydu patrzył w lustro. Dumny z siebie jestem, że się odważyłem" - kończy.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)