Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
590
BLOG

zamach smoleński a reforma szkolnictwa

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 7

 

Przyznam, że ostatnimi czasy co dzień rano zaglądam do "prasy i internetu", spodziewając się znaleźć tam coś, co przyniesie przełom. I co chwila myślę, że to już. A tu nie.

| Oczekiwanie smoleńskie |

No, bo co chwila wyłania się z oficjalnego mroku niepamięci jakiś nowy smoleński element - 'nam' dawno wiadomy, ale dopiero teraz staje się on faktem powszechnie dostępnym i uznanym. Kolejne zamiany ciał, wyjawienie kłamstw b. minister zdrowia, drastyczne mijanie się z prawdą przedstawicieli pr[...]ry. etc. itd. - okazują się tak jasne i oczywiste, że człowiek myśli, iż niemożliwym będzie odtąd spokojne trwanie na pozycjach lemingowych.

A jednak (jak już ostatnio na tym blogu na swój użytek zauważyłem) te ujawniane fakty jakby nie docierają. Kompromitują rząd, owszem, ale nie przełamują lemingowego przekonania o tym, że o Smoleńsku w zasadzie "nie ma co mówić".


| Smoleńsk w świetle dziwów & cudów reformy szkolnictwa wyższego  |

Dlaczego? Dlaczego? Popróbujmy dowodzenia przez porównanie. Wszak tematy smoleńskie to zaledwie skromna część okropnego zestawu. Tego, co powinnno być dla rządu zabójcze - jest naprawdę pod dostatkiem. Ze swojego podwórka wskażę tak zwaną reformę szkolnictwa wyższego. Zaiste porażającą. Ale jeszcze bardziej bulwersuje otoczka, która onej reformie towarzyszy od czasu jakiegoś.

No bo, z jednej strony, absurdy gonią absurdy. Wypowiedzi na temat, na przykład, czy w ogóle należy uprawiać naukę w języku polskim (zdanie, iż NIE NALEŻY po polsku uprawiać nauki padło
z ust jednego z wiceministrów  na posiedzeniu oglnopolskiej  komisji zajmującej sie reformą), czy absurdy dotyczące punktacji (książka po polsku punktowana słabiej, niż krótki artykuł po angielsku etc.) jako i absurdy dotyczące nowych procedur nadawania stopni naukowych... starczy.

Owszem, przyznam, w paru przypadkach przedstawiciele środowiska zablokowali absurdalne rozwiązania (przynajmniej czasowo - zobaczymy, co dalej), ale inne zaczynają właśnie obowiązywać. Na przykład taki, że za każdy wysłuchany wykład, w tym  wykład monograficzny, studenci będą otrzymywali oceny, i to nie na koniec roku, ale na koniec każdego semestru (zwykłe "zal." zostanie ostatecznie zlikwidowane).

Ten, kto wie, na czym polega uniwersytet, zdaje sobie sprawe z tego, że oznacza to koniec klasycznych studiów uniwersyteckich. 
Nie chcę i nie muszę tego nikomu udowadniać, bynajmniej. Trudno byłoby mi znaleźć w moim otoczeniu (a pracuję na uczelni) kogoś, kto nie uważałby tej całej reformy za absurd. A już  może najbardziej jest w niej absurdalne, że przychodzi do nas pod fałszywym hasłem "europeizacji" polskiego szkolnictwa wyższego... co jest jakąś zupełną nieprawdą. 

A jednak - z drugiej strony - zadziwia fakt, żeśrodowisko en masse się nie buntuje. Przeciwnie.  Tu sie nic nie da zrobić, więc po prostu trzeba będzie jakoś ten absurd  obejść i  życ z nim - tak mniej więcej wygląda wypadkowa wypowiedzi na powyższy temat, wypowiedzi padających z ust  ludzi najbardziej i najżywotniej tematem owym zainteresowanych.

Co się musi, kurczę, stać, żeby ta sytuacja uległa zmianie?  I co tu się dziwić, że w Polsce
  jest  tak, jak jest? I jak tu nie myśleć, że będzie tak, jak jest, nawet gdyby sam Putin osobiście oświadczył, że smoleńska katastrofa to zamach?

Ale może... może...

Więc co dzień rano zaglądam do mediów i spodziewam się jakiegoś przełomu.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka