Zasadniczo media nadal chyba milczą. Że milczy GazWybor - można się nie dziwić. Co ciekawe, GazWybor podaje dziś inne okołosmoleńskie informacje, pomijając jednak kompletnie wczorajszą i dzisiejszą konferencję, na której zabierali głos liczni przedstawiciele świata nauki. Przypominam: wypowiadali się druzgocąco dla MAK-u i Komisji Millera.
Można się milczeniu mediów nie dziwić, można dziwić. Dziwiłem się (retorycznie) wczoraj, a dziś przyjmuję już tylko do wiadomości.
Ale jeszcze ciekawsze jest postępowanie Rzepy. Rzepa nie milczy - a jednak nie milcząc jakby pomilkuje. Wczoraj zamieściła uczciwe streszczenie owych porażających naukowych wypowiedzi - bez swojej opinii. Słusznie, bo mądremu streszczenie w zupełności wystarczy. Dziś Rzepa powtarza ten zabieg, ale i wczoraj i dziś...
...otóż i wczoraj, i dziś "zajawka" Rzepy, ukazująca sie na jej Stronie Głównej - pojawia sie efemerycznie. Raz na kilka godzin (tak mi się zdaje, a jak kto wie lepiej, niech sprostuje) widać ją, potem przez resztę dnia pozostaje jakby ukryta.
Dziwne. Jest zatem nius, czy go nie ma?
Mniej skomplikowane są wypowiedzi blogerów-lemingów, którzy komentowali mój wczorajszy wpis. Żaden z nich nie podjął - no, bo przecież nie mógł - merytorycznej dyskusji z tezami uczestników konferencji. Nawet inteligentny wpis Drapieżnego Leminga takowej dyskusji merytorycznej nie podejmował. Jego uwagi ograniczały się do zdań rodzaju: "owszem, na ciele ofiary stwierdzono śmiertelne rany powstałe wskutek uzycia granatu, ale oskarżony nie mógł rzucić granatu, bo kiedy go zatrzymano, miał przy sobie jedynie pistolet, nie zaś granat; gdyby więc oskarżony chciał zabić ofiarę, byłby strzelał z pistoletu, którego jednak nie użył, co potwierdziła odpowiednia ekspertyza; ergo - oskarżony jest niewinny".
Poza tym dominowało przekonanie, że to wszystko lipa, no, bo lipa. Pojawiały się, rzecz jasna, liczne wycieczki osobiste, np. pod adresem prof. Biniendy lub referentów en masse, sugerujące, że to "żadni naukowcy", albo też, że zostali opłaceni (podczas gdy, jak wiadomo, uczestnicy deklarowali, że koszta tego spotkania opłacają sami, po to właśnie, aby odsunąć tego rodzaju podejrzenia).
Co do podejrzeń - podejrzewam, że podobnie jak pośród blogerów, dziać się musi w redakcjach. Brak słów i konceptu (ale... czyżby i w redakcji Rzepy byli niezdecydowani?) Bo inaczej i wpisy internetowe, i artykuły w mejnstrimie wyglądałyby zdecydowanie inaczej.No cóż, przestawiono już wajchę z "było świetnie" na plus minus "był bałagan, były horrendalne niedopatrzenia", ale na wybuch to jakoś jeszcze trudno się wajchowo przestawić. To zmienia całkowicie obraz świata... Ale przyjdzie i to.
I co wtedy? Otóż właśnie tego nie mogę sobie realnie wyobrazić... co wtedy?...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)