Mętne. Jasne, że mętne. Przynajmniej dla mnie. A jeśli nie, proszę mi to wytłumaczyć.
Hajdarowicz (pod tym nazwiskiem kryje się oczywiście więcej osób i sił) nakazał Gmyzowi ujawnienie Zarządowi Spółki "dokumentów, nagrań i wszeklich materiałów" na podstawie których napisał swój tekst. Zarazem zapewnieając, że jego tajni informatorzy, ujawnieni przezeń Zarządowi Spółki, będą baaaaardzo chronieni. Gmyz zobowiązał się do ich ujawnienia - i nie dotrzymał.
Z tego wynika, że Rada Nadzorcza nie porozmawiała z jego właściwymi informatorami, lecz jedynie z osobami, które "wedle wiedzy Rady Nadzorczej" może imogły być informatorami Gmyza, lecz zapewne nimi nie były, a jeślinawet były, to się do tego za Chiny nie przyznały. Tak - bo Rada oświadcza, iż ostatecznie Cezary Gmyz "nie przestawił żadnych oświadczeń, stwierdzając, że inormatorzy odmówili złożenia dokumentów".
Nie dziwię się. Czy jakikolwiek tajny informator przystałby na warunki Hajdarowicza? Takie, iżby pisemnie poświadczył, że nielegalnie, wbrew zasadom, które obowiązują go jako pracownika prokuratury, albo etc etc poinformował dziennikarza Cezarego Gmyza o tym, o czym poinformował? Musiałby na głowę upaść, gdyby coś takiego poświadczył na piśmie i dał gdziekolwiek zdeponować; istnieje zresztą niepisana zasada: nigdy niczego nie podpisuj. To uczynic, oznacza po prostu:dać się wystawić.
Co to, dzieci z nas robią, czy jak? Ale jednak nie jestem dziennikarzem, więc może czegoś nie wiem, a jeśli coś jest na rzeczy, proszę mi wyjaśnić. Myślę jednak, że wszystko to jedynie poświadcza, iż Hajdarowicz jest [-]. Nie napiszę, nie należy niektórych rzeczy pisać.
527
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze