Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
888
BLOG

po 11 listopada: reżym i naród

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 9

 

Wrażenie jest przemożne.

1. Tytułem wstępu.

Jechałem wczoraj do Warszawy z przyjaciółmi. Dostaliśmy mandat za przekroczenie prędkości. Słuszny. Komentarz jednego z policjantów: "Teraz dalej jadąc mocno uważajcie, panie kierowco, bo na drogach patrole są dziś wzmożone. To ze względu na te marsze w Warszawie".

W samochodowym radio brzmiała trójka - w serwisach cytowano... kazanie ze mszy porannej biskupa X, ktore wzywalo do zgody, spokoju i pokoju.  Potem słyszelismy o marszu prezydenckim, a spiker oświadczyl, że są też planowane inne wydarzenia, ale o nich nie będa teraz mówić. Za to dzieci opowiadały, jak się robi "prezydenckie" kotyliony.  Takie laurki ku czci.

2. Dotarłem do stolicy i acz nie byłem na samym Marszu Niepodległości, to jednak na imprezie kilkusetosobowej, na którą dotarli niektórzy uczestnicy tegoż. Nie żadni łysi, tylko obywatele albo w wersji garnitur solo, albo w wersji dwoje rodziców plus dzieci.


Posłuchałem ich krótkich relacji. Potem, wieczorem i dziś rano obejrzałem sobie media internetowe.

3. Wnioski z powyższego:


a) Są - nie da rady napisać inaczej -  media, które per fas et nefas promują marsz "prezydencki" jako dziesięciotysięczny i wyjątkowy w Europie. W tych mediach marsz opozycyjny był "niewiele liczniejszy" (nie dało się wyraźniej wyartykułować porażającej różnicy na korzyść MN) , a przede wszytskim związany z "zadymiarzami" i "łysymi". Przeważnie nie  dostrzeżono udziału rodzin z dziećmi, osób znanych, osób starszych i mnóstwa niełysej młodzieży. I tego, iż żaden inny marsz nie da się porównać z nim pod względem masowości uczestnictwa.  Do tych mediów, ślepych na Marsz Niepodległości w jego rzeczywistym wymiarze, trudno zastosować inny przymiotnik, jak "reżymowe". Chyba, że ktoś coś innego na określenie tego faktu wymyśli (przypisek po czasie -już, poniżej, padła propozycja: "gadzinowe, gadzinówki").

b) Uczestnicy marszu byli przeważnie przekonani, że miała miejsce chamska, policyjna prowokacja. Dziś dementują tę prowokację szefowie policji - a GazWybor 
oczywiście  im  i  tylko im wierzy.  Policjantom.  Nie robią też na redaktorach GazWyboru wrażenia prewencyjne działania policji, głupie i niepotrzebne, ewidentnie wymierzone przeciwko szeregowym obywatelom - uczestnikom marszu, i to nie tym łysym, ale tym "normalnym". Legitymowanie nauczycielki prowadzącej klasę pod pomnik Dmowskiego, zatrzymywanie autobusów z członkami klubów GaPol. Działania  najprościej mówiąc "nękające" i "zniechęcające". W tak masowej skali stosowane i znane nam głównie z czasów późnej komuny. A potem żądanie rozejścia się skierowane do legalnej, wielotysięcznej, spokojnie idącej demonstracji - w związku z kilkudziesięciu zadymiarzami (tu nie rozpatruję - prowokatorami, czy nie).

c) Ergo, udało się udowodnić wielu tym, którzy nie byli do tego przekonani, że mamy policję reżymową, która nęka i media reżymowe, które kłamią. Że mamy szykanowanie opozycji. Że mamy władzę i opozycję odgraniczane od siebie na zasadach podobnych (nie tożsamych, nie, nie o to mi chodzi) jak za komuny.


To wrażenie się od jakiegoś czasu pogłębia. Wczorajszy dzień pokazał to jak na dłoni.

d) Inni, którzy są innego zdania, i chcą to zdanie utrzymać - muszą zacząć mocniej zamykać oczy na to, co się dzieje, i brnąć w matrixa. 


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka