- tak powiedział jeden z moich przyjaciół po uważnym przyjrzeniu się działaniom policji w dniu 11 listopada. Przewidywał, że jest to przygrywka… w związku z którą w najbliższym czasie będziemy świadkami przelewu krwi. Albo prawie.
Jednocześnie wszakże w tle nastąpi ujawnienie kolejnych faktów związanych z zamachem w Smoleńsku. To ujawnienie zdaje się tak bliskie, a konsekwencje tegoż tak bardzo byłyby miażdżące dla obecnego rządu, iż ważna część służb, czy ludzi, jak tam chcecie, związanych z obozem rządzącym, szykuje się do przejęcia władzy i jednoczesnego bezwzględnego upupienia opozycji. Bo rzecz w tym, iż obecny rząd tak czy siak padnie; ale rzecz i w tym, iżby opozycji za skarby nie oddać pola. No i w ogóle zmienić sytuację u steru na łatwiejszą dla tych, którzy ster zamierzają przejąć.
Ci zatem właśnie będą dążyli do tego, żeby wywołać zamieszki, żeby polała się krew. Oczywiście muszą to być zamieszki jakoś tam, jakkolwiek, prawicowe, jakoś opozycyjne. Obciążające jakkolwiek, nawet najbzdurniej opozycję – zaraz potem propaganda zrobi swoje. Okaże się, że szerokie użycie wszelkich mocnych środków – wobec opozycji, a może i nie tylko – jest usprawiedliwione a nawet wskazane. Prawdopodobnie nastąpią nawet prewencyjne aresztowania poszczególnych działaczy.
Temu też służy (na pewno? być może?) seria już, już dziejących się wydarzeń. Oprawianych natychmiast w odpowiednią propagandę. Ta niesłychana propaganda już zaraz po 11 listopada okazała się bardzo skuteczna – w kręgach lemingowych, oczywiście. Nie dalej jak tydzień temu nasz bliski znajomy, od pieluszek związany z opozycją anty-PRLowską, obecnie zaś „wybierający Platformę” – z całą powagą przekonywał nas, że w dniu 11 listopada policja zadziałała idealnie, doskonale, że wszystkie pretensje pod jej adresem to paranoja, bo właśnie perfekcyjne działania policji umożliwiły sprawny przemarsz Marszu Niepodległości. Nadto nadmienił, że uważa, iż… no właśnie, to było dla mnie nie do końca jasne, co chciał powiedzieć, ale zdaje się, że dał wyraz przekonaniu, iż grozi nam prawdziwy zalew akcji bojówkarskich skrajnej prawicy – i że już niedługo okaże się to prawdziwym problemem, bo „ludzie innych poglądów będą prześladowani”.
W to graj rządowi. Prześladujących trzeba wszak prześladować. No i… bach.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)