...tak, bijmy dzieci!...
...nie, nie!
...nie, to nie mój wniosek,
NIE MOJE SŁOWA,
nie, gdzieżbym ja śmiał,
wszak
jeszcze mi
dzieci
odbiorą
i co wtedy?
Już niejeden przeszarżował
wygłaszawszy publicznie
podobne rzeczy,
zaraz wtedy atak prasowy.
Albo jeszcze gorzej:
prasa milczy
za to
regionalna pani specjalistka
od nadzoru specjalnego
podejmuje decyzję,
smutni panowie przychodzą
do szkoły,
no i nasze dziecko
nie wraca do domu
tylko zaraz
do rodziny zastępczej.
I do widzenia.
I nie mamy dziecka.
A gdyby nie ta pani,
to mogłoby to dziecko
wyrosnąć na świętego,
albo choćby na chrześcijanina...
...i tak dalej.
No to... ale ja SAM
nic powiedzieć nie mogę.
Wolę powołać się
na niepodważalne autorytety,
które na innej stronie
internetowej
cytuję,
zapraszam,
TU,
TU,
TU.
351
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze