Autorski Cykl: Felietony z Rękawa...
Zygmunt Jan Prusiński
HISTORIA PEWNEGO ŻOŁNIERZA Z ARMII LUDOWEJ
W Ustce mieszkał Stanisław Piotrowski. W latach 80-tych ubiegłego stulecia przyjechał do Wiednia. Odwiedził mnie i został. Jedynie co zrobiłem to zameldowałem go u siebie. Pracował z doskoku na czarno. Miał poważny wiek, ale potrafił zarobić na siebie.
Kiedyś zachorował. Więc zawitałem z nim w szpitalu w drugiej dzielnicy Wiednia. Tam nie pytają się czy masz książeczkę zdrowia i ile godzin przepracowałeś na rzecz Austrii. Szpital ten jest utrzymywany na koszt społeczeństwa. Chłopa wyleczyli czy podleczyli a i lekarstwa otrzymywał bez płacenia za nie w aptekach. No taki jest system w Austrii, bez tak zwanych bolszewików i ich propagandy.
Zdziwiłem się też, kiedy po 6 miesiącach zaproponowano mi urlop 14 dniowy. - Jak to, przecież ja w komunistycznej PRL musiałem na to pracować pełny rok ! To tylko tak zwana "inteligencja" miała po rocznej pracy 30 dni. W Austrii mogłeś być robolem i też po roku czasu pracy miałeś 30 dni urlopu. Bo tam nie rozdzielano jak barany, ten na lewo a ten na prawo, itd. Po prostu tam się mówi, pracownik.
A towarzysze w PRL darli mordy przy czerwonych flagach:
Edukacja za darmo !
Leczenie za darmo !
Urlopy za darmo !
A tam, w Austrii nie było tych samych towarzyszy- bolszewików, i proszę aż miło, Panie Boże...
23.11.2009 r.


Komentarze
Pokaż komentarze