Autorski Cykl: Felietony z Rękawa...
Zygmunt Jan Prusiński
SPOSÓB NA "ŚWIŃSKĄ GRYPĘ"...
A mędrkują jak na przodku górnicy ze świdrami. Oto wczoraj dowiaduję się, iż te szczepionki nie działają w ogóle na organizm ludzki. Nie znam się na medycynie, aczkolwiek wpadłem na taki pomysł, iż gwarantem dla człowieka może być to, że każdy dom a w nim rodzina powinna zakupić jednego prosiaka i trzymać u siebie gdzieś w specjalnym na to miejscu. Pobudować takowe korytka i świnkę mieć po to, by ewentualnie to ona, świnia przyjmowała wszelkie zarazki - bakterie z tą grypą świńską związane.
Żeby szybciej przebiegła choroba w czasie, to całować te mordki świńskie...
Jestem pełen podziwu, że w ogóle ktoś miał odwagę nazwać tę grypę "świńską". - Czy dlatego że jest to świństwo, mowa o bakterii, czy dlatego że od świni pochodzi.
U mnie świni nie ma. W Ustce chyba nie ma ani jednej, co najwyżej w Wodnicy. Ładna polska wieś, tylko jak jedziesz rowerem po ulicy, to co chwile zapach świński się czuje.
Rozumowanie moje jest proste; tam gdzie są świnie tam jest "świńska grypa". Na pewno jej nie ma na Stepach Mongolskich !
Dlaczego zatem nie przyszedłem na świat tam, właśnie na tych Stepach ?
22 Listopada 2009 r.


Komentarze
Pokaż komentarze