W poniedziałek 4 października minął termin zgłaszania komitetów wyborczych do wyborów samorządowych 2010. W ponad 100-tysięcznym Koszalinie sami wyborcy zarejestrowali zaledwie 2 komitety. Reszta to 3 komitety partii politycznych oraz jeden komitet organizacji (stowarzyszenia).
Obowiązująca ordynacja wyborcza faworyzuje partie do tego stopnia, że śmiało można mówić o dyskryminacji zwykłych komitetów wyborców (jednoznacznie kojarzony szyld partyjny, dotacje z budżetu państwa dla partii, wyspecjalizowane aparaty partyjne, centralne kampanie w mediach i nieograniczony praktycznie dostęp do pieniędzy). Na listach partyjnych przeważają osoby pełniące aktualnie lub w przeszłości funkcje publiczne i zajmujące wysokie stanowiska w strukturach władzy.
Wybory do samorządu odbywają się według starej ordynacji, co w warunkach postępującej oligarchizacji państwa, oznacza po prostu wycięcie resztek lokalnych ruchów obywatelskich i niemal całkowite zduszenie aktywności obywatelskiej. Utrzymanie progów wyborczych oznacza w praktyce, że kandydat na radnego może wygrać wybory w mieście i... nie zostać radnym, bowiem komitet, który go wystawia musi pokonać 5 procentowy próg wyborczy. O ile można się jeszcze doszukiwać sensu utrzymania progów w wyborach parlamentarnych (mają chronić przed nadmiernym rozdrobnieniem parlamentu), to w wyborach samorządowych po prostu dyskryminują one bezpartyjnych obywateli. Żeby wprowadzić swojego kandydata do rady miejskiej, trzeba powołać całe przedsiębiorstwo wyborcze (REGON, NIP, konto bankowe, wyjątkowo skomplikowana procedura rejestracyjna, pełnomocnicy odpowiedzialni przed prawem, obowiązek zbierania podpisów pod listami radnych itd.) i wystawić kilkadziesiąt osób (w Koszalinie do 50 kandydatów), żeby uciułały głosy wystarczające do przekroczenia progu wyborczego. To, co dla partii jest chlebem powszednim i często źródłem zarobkowania - organizowanie wyborów - dla komitetów zwykłych wyborców jest biurokratyczną dżunglą nie do przebycia, podejmowaniem zbędnych zobowiązań i niepotrzebnego ryzyka (odpowiedzialność majątkowa członków komitetu). Tymczasem w wyborach w jednomandatowych okręgach wyborczych wygrywa po prostu ten, kto dostał o jeden głos więcej od swojego konkurenta. System ten ma jednak jedną "wadę" - odbiera aparatom partyjnym władzę mianowania radnych i posłów, bo do tego sprowadza się procedura tworzenia list partyjnych.
Obecna ordynacja narusza również konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. Jak wiadomo państwo nie powinno różnicować praw obywatelskich w zależności od miejsca zamieszkania. Tymczasem Polacy wybierają swoich przedstawicieli do samorządu według dwóch różnych systemów wyborczych: wyborcy w gminach do 20 tys mieszkańców - w wyborach większościowych; mieszkańcy większych gmin i miast - w wyborach proporcjonalnych. Przed kilku laty Trybunał Konstytucyjny oddalił skargę Rady Miejskiej Poznania, która stawiała zarzut naruszenia zasady równości przez obowiązującą ordynację. Ponad 2 lata zajęło Trybunałowi Konstytucyjnemu rozważanie tej, oczywistej wydawałoby się sprawy, żeby w końcu rozstrzygnąć ją w sposób iście salomonowy - odmówiono radzie gminy tytułu do wnoszenia takiej skargi przed Trybunał.
Prof. Zbigniew Brzeziński, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA, nazwał kiedyś obowiązującą w Polsce ordynację wyborczą "najgorszą i najgłupszą na świecie". W warunkach lokalnych, preferuje ona lokalną oligarchię, nie dając raczej szans zwykłym obywatelom, a więc prawdziwym gospodarzom terenu. Upartyjnienie samorządów prowadzi do tego, że samorządami są one już tylko z nazwy. Łatwo przewidzieć, że ten stan obywatelskiej zapaści bardzo poważnie zaciąży na przyszłości Polski. Wiara, że sam postęp gospodarczy zapewni cywilizacyjny rozwój, jest oczywistą iluzją.
O konieczności zmiany ordynacji wyborczej do samorządów mówił podczas kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski, wówczas jeszcze marszałek Sejmu (czytaj: Prezydent Bronisław Komorowski - w Koszalinie i w Zgromadzeniu Narodowym). Między innymi w Koszalinie mówił o potrzebie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach samorządowych, żeby również radni w miastach byli wybierani według tego systemu. Zapowiedział podjęcie inicjatywy ustawodawczej, na razie jednak ten punkt wyborczego programu nie został zrealizowany.
1126
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)