kosmaty54 kosmaty54
468
BLOG

Jak podniesiesz łeb... (rzecz o Czarzastym)

kosmaty54 kosmaty54 Polityka Obserwuj notkę 25
Otóż moim skromnym zdaniem w wystąpieniu marszałka Czarzastego nastąpiło dziwnie dziwne i na pewno nielicujące ze sprawowaną przez niego funkcją, a i prezentowaną na co dzień jasnością pomyślunku, pomylenie ról. To nie Ziobro stał na czele grupy przestępczej, tylko właśnie on, marszałek Czarzasty

        W dniu 15 marca 2007 roku o godzinie 6.00 rano do domu Włodzimierza Czarzastego grzecznie zapukali kolbami antyterroryści. Wyrzucili całą rodzinę z łóżek, kazali zalec plackiem twarzami do podłogi, a gdy pan Włodzimierz poruszył głową, by ze zwykłej ludzkiej ciekawości przecież rozejrzeć się dookoła w nieciekawej sytuacji, poczuł na potylicy przystawiony pistolet i usłyszał głos: ,, Jak podniesiesz łeb, to ci go, k…, odstrzelimy”.

        Powodem wizyty, co tłumaczył później rzecznik policji, były podejrzenia jakoby syn Czarzastego utrzymywał koleżeńskie kontakty ze znanym niebezpiecznym bandziorem, zastrzelonym kilka dni wcześniej przez mundurowych i mógł przechowywać jego broń. Na ile było to prawdą tego na pewno już się nie dowiemy, niemniej faktem jest, że miało miejsce w czasach ministrowania resortem sprawiedliwości przez Zbigniewa Ziobrę. I dlatego niedawno, gdy Ziobro szukał ratunku w Budapeszcie, obawiając się wyrokowania w jego sprawie przez polski niezawisły sąd stosujący prawo tak, jak on je rozumie, czyli w tej konkretnej sprawie politycznie dyspozycyjnie, Czarzasty w wystąpieniu na Facebooku przypomniał tamto wydarzenie. I nie ceregieląc się dodał, że budapesztański azylant był ,,szefem grupy przestępczej”, zarządzającej prokuraturą i sądami. Rzecz jasna pisowskiej grupy przestępczej.

        Hm, no tak, przecież Facebook, podobnie jak inne serwisy społecznościowe, tradycyjny papier czy mikrofon wchłoną każde majstrowanie przy prawdzie, którą już jako czysty fałsz, ewentualnie bardziej ,,po polskiemu” fejk ktoś zechce wbić ludziom do głów. Inaczej mówiąc sprzedać im propagandowe łgarstwo. A wspominam o tym, bo coś mi się nie zgadza w wystąpieniu Włodzimierza Czarzastego. Drobiazg niby, duperela – o, to dobre słowo, wielkości uwierającej pestki wiśni nie wiadomo czemu precyzyjnie zlokalizowanej i wydłubanej szczyptą przez papier toaletowy. Ewentualnie inna błahostka niegodna zainteresowania motłochu. Sam nie wiem, dlaczego coś tak nieistotnego sprawia mi dyskomfort, zaprzątając uwagę, ale skoro już o tym wspomniałem – dodam, że ze wstydem – to nie wypada, abym to pominął.

         Otóż moim skromnym zdaniem w wystąpieniu marszałka Czarzastego nastąpiło dziwnie dziwne i na pewno nielicujące ze sprawowaną przez niego funkcją, a i prezentowaną na co dzień jasnością pomyślunku, pomylenie ról. To nie Ziobro stał na czele grupy przestępczej, tylko właśnie on, marszałek Czarzasty. Rzecz jasna nie sam, ale wraz z kierowniczym pezetpeerowskim syndykatem, z którym uwłaszczał się na majątku państwowym kontrolowanym przez jego partię, czego dowodem wydawnictwo ,,Muza” – niemal rodzinny interes Czarzastych zrodzony jeszcze w PRL. To właśnie będąc jej czołowym akcjonariuszem oraz członkiem zarządu komunistyczny kapitalista stał się milionerem, właścicielem domu o powierzchni 255 metrów kwadratowych, mieszkania, kolekcji 15 tys. książek, obrazów, biżuterii, motorowego jachtu o długości 12 metrów oraz innych zbytków, jakie w rozumieniu byłego aparatczyka należały mu się niczym psu buda. Ale nie jako upadłemu komuniście, tylko partyjnemu karierowiczowi, który z marksistowską ideą nie miał nic wspólnego, a z robieniem pieniędzy wszystko, o czym sam mówił Janowi Marii Rokicie w trakcie przesłuchania przed komisją Rywina. Oczywiście ta zdolność robienia pieniędzy odnosiła się do majątku należącego do państwa, a więc myśląc po peerelowsku do nas wszystkich, na którym Czarzasty i jego współplemieńcy z aparatczykowskiej sitwy zdołali się uwłaszczyć, a naiwny, oszukany i zmęczony latami 80-tymi obywatel im na to pozwolił. Potem zaś, już po zmonetyzowaniu państwowych aktywów, bogaci i wpływowi, wrócili ponownie do władzy.

        To dlatego wychodzi mi, że nie Ziobro był szefem grupy przestępczej, ale właśnie Czarzasty. I wyjdzie na pewno to samo jak amen w pacierzu każdemu zdrowo myślącemu i moralnemu Polakowi.

        Aha, jeszcze drobiazg. W swoim facebookowym wystąpieniu Czarzasty, zwracając się do Ziobry, wspomina jak to on, Ziobro znaczy, tyle że rękami antyterrorystów, położył na ziemi jego żonę. I dodaje: Gołą.

        Hm, język polski jest jak ta wspomniana pestka wiśni - trudny do zgryzienia, a łatwiejszy do przełknięcia. Zwłaszcza dla prostaków. Pan marszałek powinien we wspomnianym kontekście użyć słowa ,,naga”, bo ,,goła” bardziej kojarzy się z dupą, babą lub dziewoją bliżej nieokreślonych obyczajów. Oczywiście trudno nam wyrokować jakie relacje łączą Czarzastego z małżonką, co o niej naprawdę sądzi i w jakim ma ją poważaniu, więc mimo wszystko istnieje cień szansy, że użyte przez niego słowo ,,goła” jest jednak bardziej adekwatne.

        A skoro już o języku mowa, to wypada ten felieton zakończyć niewesołą skądinąd konstatacją. Otóż wydaje mi się, że jedynie ów antyterrorysta, który w wulgarny sposób postraszył Czarzastego, odnalazł klucz do prowadzenia rozmów z lewactwem, zwłaszcza tym o korzeniach pezetpeerowskich - szarych eminencji zdradziecko-złodziejskiego chowu. ,,Jak podniesiesz łeb, to ci go, k…, odstrzelimy”! Cóż, serce rośnie. I gdyby tak samo myślało i mówiło społeczeństwo, Czarzasty nie podniósłby łba i nigdy nie został marszałkiem Sejmu.

----------------------- 

https://www.facebook.com/RacjonalnaPL/videos/w-2007-r-antyterroryści-wpadli-do-domu-czarzastego-przyłożyli-mu-pistolet-do-gło/4206282982946616/


kosmaty54
O mnie kosmaty54

świat przestał mnie dziwić

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka