4 obserwujących
53 notki
61k odsłon
  188   0

Verneshot (Strzał Verne’a) – czy to się może wydarzyć?

Tekst dostępny także pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/Verneshot.pdf


Platformy i tarcze tektoniczne – takie, jak zajmująca m.in. północno wschodnią część Polski platforma wschodnioeuropejska lub tarcza kanadyjska – to najspokojniejsze pod względem geologicznym obszary naszego globu. Obszarami takimi nie miotają trzęsienia ziemi, nie wybuchają na nich wulkany. Ale poczucie bezpieczeństwa, w jakim żyją mieszkańcy terenówokreślanych mianem platform i tarcz tektonicznych może być złudne. Tam właśnie bowiem, według przedstawionej jakiś czas temu teorii, może wydarzyć się katastrofa, przy której najpotężniejsza ze znanych erupcji wulkanicznych byłaby wydarzeniem niemal niewartym wzmianki i której konsekwencje byłyby z pewnością tragiczne dla całej planety.

Niemal cała wiedza, jaką posiadamy o wnętrzu Ziemi, pochodzi z dowodów pośrednich: wniosków wyciągniętych z odczytów sejsmografów, rejestrujących rozchodzenie się fal sejsmicznych, powstających podczas trzęsień ziemi. Jednak pomimo tego, że głębokich warstw naszej planety nikt nigdy nie widział – i zapewne nigdy nie zobaczy – o budowie wnętrza Ziemi wiadomo jest sporo. I tak od dawna rzeczą pewną jest to, że Ziemia składa się z grubej na kilkanaście (pod oceanami) do kilkudziesięciu kilometrów skorupy, pod którą znajduje się oddzielony tzw. nieciągłością Mohorovičicia płaszcz – sięgający do głębokości 2890 km, zaś jeszcze głębiej znajduje się jądro, w którego samym środku – według niedawno wysuniętej teorii – może znajdować się około ośmiokilometrowa kula uranu, tworząca coś w rodzaju naturalnego reaktora atomowego, który wytwarza energię dodatkowo ogrzewającą i tak niezwykle gorące wnętrze naszego globu.

Ogniste pióropusze

O jądrze Ziemi od dawna wiadomo, że jego część wewnętrzna jest stała (według pewnej teorii stanowi ona żelazny monokryształ), zaś zewnętrzna znajduje się w stanie płynnym. Znajdujący się powyżej jądra płaszcz nie jest roztopiony, lecz ma właściwości plastyczne. Co jakiś czas zdarza się jednak, że ciepło uciekające z zewnętrznego jądra Ziemi podgrzewa płaszcz, tworząc w nim niestabilność termiczną, która następnie przez miliony lat przebija się przez wyżej położone warstwy płaszcza, aż w końcu dociera do skorupy i nawet do powierzchni naszej planety.Takie pionowe strumienie wznoszącej się znad granicy płaszcza i jądra gorącej materii określane są przez geologów mianem pióropuszy płaszcza. Uważa się, że niewielki pióropusz płaszcza znajduje się pod Hawajami – i to on właśnie jest sprawcą działalności tamtejszych wulkanów. Podobny pióropusz znajduje się też pod należącą do Francji wyspą Reunion na Oceanie Indyjskim, gdzie również występuje aktywność wulkaniczna.

Gigantyczne erupcje

Większe pióropusze płaszcza odpowiedzialne są za znacznie bardziej dramatyczne wydarzenia, jakimi były olbrzymie wylewy lawy bazaltowej, do jakich miliony lat temu doszło w Indiach i na Syberii. Ilość lawy wyrzuconej podczas tych erupcji była ogromna: np. około 250 milionów lat temu na Syberii w ciągu zaledwie miliona lat na powierzchnię ziemi
wydostało się co najmniej półtora miliona kilometrów sześciennych lawy, która utworzyła tzw. trapy o grubości wynoszącej 400 do 3700 metrów.

Co zabiło dinozaury?

Swego czasu sformułowana została teoria, według której to właśnie te gigantyczne wylewy bazaltu – a ściele mówiąc zatrucie powietrza i zmiany klimatu spowodowane przez wielkie ilości gazów wydostających się do atmosfery podczas takich wylewów – były przyczyną tzw. wielkich wymierań: np. tego, które nastąpiło pod koniec okresu permskiego 250 milionów lat temu i bardziej chyba znanego czytelnikom wymierania pod koniec kredy, którego ofiarą padły m.in. dinozaury. Generalnie jednak rzecz biorąc wydawać się może, że erupcje bazaltu są wydarzeniami przebiegającymi w sposób stosunkowo spokojny – mającymi charakter czegoś w rodzaju wybuchów wulkanów typu hawajskiego (czy np. obecnej erupcji wulkanu Fagradalsfjall na Islandii) - tyle tylko, że w ogromnej skali.

Pióropusz płaszcza kontra tarcza tektoniczna

Czy jednak na pewno wylewy bazaltu są zjawiskiem przebiegającym bez jakichś gwałtownych paroksyzmów? Wyobraźmy sobie, że wznoszący się z wnętrza Ziemi pióropusz płaszcza natrafia na bardzo mocny i sztywny fragment skorupy ziemskiej, jakim jest platforma lub jeszcze lepiej tarcza tektoniczna. Co się w takiej sytuacji dzieje? Oczywiście, nieprzenikliwa skorupa ziemska nie pozwala magmie przedostać się do powierzchni i ziemi i utworzyć tam super - wulkanu.

Ziemia wylatuje w kosmos

To bardzo dobrze – mógłby ktoś powiedzieć. Ale najmocniejsza nawet skorupa ziemska zabezpiecza przed wydostaniem się magmy i gazów tylko do pewnego czasu. Ciśnienie magmy i zawartych w nie gazów staje się w pewnym momencie tak olbrzymie, że skorupa ziemska nagle pęka. Olbrzymie ilości magmy, gazów i skał wystrzeliwują do atmosfery i jeszcze wyżej. W ziemi powstaje szeroka na jakieś 40 kilometrów i głęboka na 80 kilometrów dziura, na której dnie widać rozpalone do białości wnętrze naszej planety. Ale najgorsza rzecz następuje dopiero chwilę potem: ściany powstałego nagle otworu w skorupie ziemskiej zaczynają się zapadać i zacieśniać z hipersoniczną prędkością. Towarzysząca temu fala uderzeniowa jest tak potężna, że olbrzymie – grube nawet na kilometry – fragmenty skorupy ziemskiej wyrzucane są ponad ziemską atmosferę i po suborbitalnych, balistycznych torach rozlatują się na wszystkie strony świata. Dzieje się to w sposób nieco podobny do tego, w jak iwilgotne mydło wylatuje z gwałtownie ściśniętych rąk – tyle tylko, że rozmiary wyrzucanych z ziemi odłamków i ich prędkości są ogromne.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale