42 obserwujących
195 notek
334k odsłony
517 odsłon

Kontrastujące obrazy

Wykop Skomentuj31

Różnice poglądów na konkretne sprawy, wydarzenia, czy sytuacje to rzecz zupełnie normalna dla każdego społeczeństwa. Są jednak poglądy, które się wzajemnie wykluczają, albo stoją w takiej sprzeczności, że nie da się znaleźć kompromisu, który mógłby satysfakcjonować obie strony i trzeba uciec się do reguł demokracji, w których strona ciesząca się większym poparciem zwycięża i rozwiązuje problem zgodnie z własnym poglądem.
Najpoważniejsze różnice poglądów mają swoje źródło w odmiennym systemie wartości. Inaczej postrzegamy sprawy, mimo że mamy do dyspozycji w zasadzie te same obrazy, które powinny skłaniać do zbliżonych ocen, gdyby systemy wartości były podobne. Zdawałoby się, że często wystarczy rzucić okiem na te obrazy, by dostrzec tak jaskrawy kontrast, że odróżnienie czarnego od białego, a tym bardziej dobra od zła powinno być bardzo łatwe, powinno być też wspólne i łączyć ludzi. Tak jednak nie jest, nie ma zatem drogi do porozumienia. Potrzebny jest jakiś potężny wstrząs prowadzący do katharsis. Wynik wyborów 13 października 2019 może być takim wstrząsem i lepiej by tak się stało zanim prawdziwie zadrży ziemia.
Spójrzmy na kilka przykładów takich kontrastujących obrazów w dzisiejszej Polsce. Mają różną wagę, a ich kolejność jest zupełnie przypadkowa:


1.    Od wielu lat po 2010 roku Jarosław Kaczyński ma osobistą ochronę, która jest opłacana z budżetowej subwencji partii PiS i podobno rocznie kosztuje ok. 1.6 miliona PLN. Także od wielu lat trwa ostra krytyka takich wydatków i oskarżenia, że chodzi o nieracjonalne i niedopuszczalne wydawanie pieniędzy podatnika. Krytycy doskonale wiedzą, że nie mają prawa kwestionować legalnych decyzji władz partii PiS, w jaki sposób wydatkowane są finansowe środki należne partii według ustalonego prawa. Wiedzą też, że ochrona prezesa partii jest potrzebna i uzasadniona, zwłaszcza, że realne zagrożenie pochodzi właśnie ze strony zwolenników tych, którzy krytykują.
Z drugiej strony od dłuższego czasu miłośnicy i propagatorzy wszelkich seksualnych zboczeń organizują tzw. parady równości LGBT i nie wystarcza im praktykowana w Polsce od wieków tolerancja, ale domagają się akceptacji takich wynaturzeń. Ograniczone grona tych samych osób robią najazdy na kolejne miasta, demonstrują swoje wyuzdanie, odsłaniają własne kołdry i w najbardziej prymitywnych gestach prowokują normalnych ludzi do reakcji. Skoro jest ich garstka, mogą liczyć na to, że wśród olbrzymiej większości normalnych ludzi  znajdą się osoby, którym puszczą nerwy. Dlatego ich spektakle muszą być chronione przez policję, a potężne koszty takiej ochrony rzeczywiście ponosimy wszyscy. Dlaczego powtarzane już wielokrotnie, kosztowne fanaberie garstki ludzi mają być bez końca tolerowane i opłacane przez podatników? 

              
2.    Co chwilę Polską wstrząsają wydarzenia, których tragicznymi bohaterami są dzieci. Matka zabija własną kilkuletnią córkę - poszukują jej i znajdują ciało – Polacy w napięciu przez kilka dni i z pełnym współczuciem dla matki czekają na wyjaśnienie, potem nie potrafią zrozumieć jej zbrodni. Ojciec porywa 5-letniego syna, setki policjantów i żołnierzy przeczesuje ogromny obszar, Polska wstrzymuje oddech, a później płacze, gdy znajdują ciało chłopca. Mężczyzna maltretuje na śmierć niemowlę – dziecko swojej konkubiny, potem historia wielokrotnie się powtarza i prawie zawsze w konkubinacie. Dzieci idące do szkoły giną przejechane samochodem przez dziewczynę odurzoną narkotykami. Widzimy niewinne, cierpiące dziecko, chorujące na rzadką chorobę genetyczną – zrozpaczeni rodzice znajdują lekarza, który daje nadzieję na pomoc, ale koszty są ponad miarę ich możliwości. Polacy współczują, wzruszają się i sypią grosz. Setki takich zdarzeń budzących współczucie, wyciskających łzy z oczu, skłaniających do szczególnie żarliwej modlitwy, a w każdym z nich chodzi o życie bardzo konkretnych dzieci  i każde jest indywidualnym przypadkiem przeżywanym przez miliony Polaków śledzących wiadomości.
Bierzemy pilota, zmieniamy program i widzimy jakąś wolnomyślicielkę, feministkę walczącą o „prawa kobiet”, która domaga się, by wolno było bezkarnie zabijać nienarodzone dzieci. Nie zna ona imienia ofiary, nie wie, czy to chłopiec, czy dziewczynka, kompletnie nie myśli o tym, czym to dziecko mogłoby być, gdyby pozwolono mu żyć. Jakże się nie zastanowić na tym, o czym myślą te bezwzględne egzekutorki, gdy patrzą na wyżej przywołane wiadomości oglądane przed użyciem pilota? Z pewnością myśli całkiem inaczej, niż normalni ludzie, bo ta feministka z pewnością nie jest normalna.


3.    W 1997 uchwalono wątpliwej jakości Konstytucję RP i zatwierdzono ją w wątpliwej jakości referendum z frekwencją 42.86%, z głosami na „TAK” 52.71%, co oznacza, że zaledwie 22.59% Polaków dało się skłonić do jej wsparcia. Konstytucja traktowana jest jednak jak świętość i od czterech lat rozlegają się lamenty i oskarżenia, że Konstytucja jest przez aktualne władze łamana. Oskarżenia nie są wsparte żadnymi argumentami, których prawnicy oskarżanych nie potrafiliby z łatwością obalić. Kompromitujące gry prawników opierają się na nadaniu szerokiej niejednoznaczności zapisom wprowadzonym przez tych samych, lub podobnych prawników do Konstytucji. Szczerze i niefrasobliwie wyznała to niegdyś pani sędzia Irena Kamińska, która chce "wyinterpretować z Konstytucji" ZEMSTĘ na obecnym obozie rządzącym. Podobni kiedyś „wyinterpretował” sobie prof. A. Zoll i praktycznie skasował punkt 2 art.4 ustawy zasadniczej (Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio) odmawiając narodowi prawa do referendum, „ponieważ naród już wybrał swoich przedstawicieli”. Całe hordy interpretacyjnych uzurpatorów demonstrują w przepoconych koszulkach z nadrukiem mającym wyrażać protest przeciw nierozpoznanemu łamaniu Konstytucji.
Z drugiej strony widzimy długą sekwencję obrazów, które dla każdego kto się zapozna z tekstem ustawy zasadniczej jest ewidentnym łamaniem Konstytucji przez samych sędziów i innych prawników. Widzimy bezpośrednie zaangażowanie polityczne konkretnych osób, którym Konstytucja tego zabrania, skandalicznie polityczne wypowiedzi, nawet groźby i kunktatorskie narady z politykami w siedzibie głównej opozycyjnej partii. Widzimy zbiorowe szaleństwo demonstrujących w sprawie politycznej sędziów, bezczelnie kpiących z zakazów. Patrzymy na bezpośrednie naruszanie Konstytucji przez stowarzyszenia, takie jak Iustitia, które działają jak związki zawodowe prawników, choć unikają tej nazwy. Groźby, ostrzeżenia i skandaliczne zachowania wobec innych prawników, którzy chcą służyć sprawiedliwości i nie podporządkowują się presji zdegenerowanego środowiska, to już są akty ograniczania niezawisłości sędziowskiej. To niestety wciąż trwa, nie traci mocy i razi bezczelnością. Mogę tylko wyznać przekonanie, że jedynie konstytucyjna większość uzyskana przez PiS w nadchodzących wyborach może to zmienić. Na rolę Prezydenta, jako strażnika Konstytucji radzę nie liczyć, nawet zdawkowej odpowiedzi nie otrzymałem na list w tej sprawie, który został przecież formalnie przyjęty przez jego Kancelarię. 


4.    Widzimy obrazy pokazujące ciężki los wielu osób niepełnosprawnych, powszechnie budzi się współczucie, a kto może stara się na miarę możliwości pomóc. Często jeszcze bardziej współczujemy opiekunom, czy rodzicom niepełnosprawnych dzieci i chcemy im pomóc. Znając rozmiar potrzeb i własne ograniczenia, popieramy inicjatywy, w których państwo wspomaga ludzi, także całe rodziny dotknięte nieszczęściem i przeznacza na tę pomoc nasze wspólne środki.
Z takim zrozumieniem przyglądamy się protestom i prośbom matek, które wtargnęły do sejmu i w akcie rozpaczy, w poczuciu bezsilności domagają się pomocy. Dopiero po kilku dniach protestu dociera do nas, że te protestujące kobiety w istocie nie proszą o pomoc, one budują polityczny spektakl, w którym bezwzględnie żądają pomocy i to w takim wymiarze, jaki sobie zażyczą. Stają się agresywne, zachowują się w sposób tak arogancki, że budzą raczej oburzenie, niż współczucie. Wybija się jedna, wkrótce rozpoznana pod nazwiskiem Hartwig i zgodnie z rosnącymi ambicjami dąży do zaspokojenia własnych celów politycznych, wypierając się energicznie, że tak jest. Wkrótce lokuje swojego niepełnosprawnego syna w samorządzie, a potem sama startuje do sejmu wyszarpując uprzywilejowaną pozycję na liście kandydatów. Nie ma wątpliwości, że teraz znów będzie udawać działaczkę społeczną zatroskaną losem niepełnosprawnych dzieci.


Gdzie nie spojrzeć, mamy do czynienia z takimi kontrastującymi obrazami i każdy mógłby przywołać kolejne obrazy. Jeśli jednak nie potrafimy wspólnie ustalić, który z nich akceptujemy, biada nam.
 Nurowska już ostrzy noże i widzi krew, Stępień domaga się użycia sił fizycznych w rozwiązywaniu spraw, Komorowski chce walić dechą, Sikorski chce dorzynać, Sienkiewicz podpala, Kopacz rzuca kamieniami, a Nitras pluje.
 Larum grają!
     



Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo