CSI czyli Crime Scene Investigation – to jeden z bardziej znanych seriali ostatnich lat, w którym miliony widzów na całym świecie śledzą pracę techników kryminalistycznych badających miejsce zbrodni. Tego typu laboratoria zaczęły powstawać w XIX w., a wśród pionierów owej dziedziny byli też Krakowianie.
Próba Teichmanna
Często widzimy na filmie jak pracownicy CSI przybywają na miejsce zbrodni i zanurzają wacik w płynie oznajmiając: mamy krew ! Tego typu badania zapoczątkował Ludwika Teichmanna (1823-1895), mieszkający niegdyś przy ul. Floriańskiej 53., gdzie znajduje się tablica ku jego czci.
Dla każdego miłośnika kryminałów powinno to być miejsce święte, gdyż uczony ten odkrył kryształy heminy dzięki którym można było udowodnić obecność krwi na miejscu zbrodni lub ubraniu sprawcy (tzw. próba Teichmana). Dzięki odkryciu Teichmanna śledczy zyskali narzędzie, które pozwalało zidentyfikować nawet bardzo stare plamy i przestępca nie mógł się tłumaczyć, że to brud lub farba.
Skoki adrenaliny
Kolejnym uczonym, który znacznie przyczynił się do rozwoju współczesnych metod śledztwa był kierownik Katedry Fizjologii Na Uniwersytecie Jagiellońskim, Napoleon Cybulski (1854-1919). Wraz z Władysławem Szymonowiczem (1869 – 1939) odkrył on bowiem hormon adrenaliny i określił jej role w organizmie. Prowadził też pionierskie badania nad encefalografem i reakcją skóry na stres. Dzięki jego dociekaniom możliwe stało się w przyszłości specjalnego urządzenia nazywanego wariografem czyli popularnego „wykrywacza kłamstw”. Uczony ten spotykał się ze swoimi znajomymi w istniejącej do dziś restauracji „Hawełka” przy Rynku Głównym 34, zaś pamiątkowa płyta ku czci Cybulskiego znajduje się w Instytucie Fizjologii UJ (ul. Kopernika 16)
Morderstwo na Sławkowskiej
I na koniec ul. Sławkowska 28. To właśnie tutaj w 1909 r. zamordowano mecenasa Włodzimierza Lewickiego. Chociaż sprawcę, a była nim kochanka denata, Janina Borkowska, zastano na miejscu przestępstwa, sprawa nie była taka prosta. Tak się bowiem złożyło, że przysłany na oględziny młody aspirant pozacierał większość śladów. By zachować resztę dowodów po raz pierwszy na ziemiach polskich obfotografowano miejsce zbrodni, co potem stało się regułą.
Niestety mimo analiz kolejnej gwiazdy krakowskiej SCI, Leona Wacholza (1867-1942), nie dało się utrzymać oskarżenia. Borkowska została uniewinniona i sprawa pozostaje niewyjaśniona do dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)