Pamietacie jak Prawi i Sprawiedliwi, nie wylaczajac samego Misia Kaminskiego tak wlasnie opisywali udzial PiS we frakcji Europejskich Konserwatystow?
Juz podczas pierwszego glosowania moglismy sie przekonac o wplywach "znaczacej sily" i "liczacej sie frakcji" w PE.
Przepitolili oto glosowanie z JEDNYM, podkreslam JEDNYM zdeterminowanym gosciem, dla ktorego stolek wiceprzewodniczacego okazal sie wazniejszy niz lojalnosc partyjna, frakcyjna czy jaka tam jeszcze.
Drodzy PiS-owcy! A moze byscie sie tak zapisali do frakcji McMillana-Scotta. Facet prznajmnie potrafi cos osiagnac.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)