Ufffff.
Kamien spadl mi z serca. A, musze samokrytycznie przyznac, jeszcze pare dni temu nie zdawalem sobie sprawy z tego, jakie niebezpieczenstwo nam grozi.
Na pierwszy rzut oka wszystko bylo OK: mloda, wyksztalcona, inteligentna, kulturalna, nienapastliwa, wladajaca literacka polszczyzna, posiadajaca zasob powyzej 1000 slow i potrafiaca napisac zdanie podrzednie zlozone. Typowy, moznaby rzec, wyborca Prawa i Sprawiedliwosci.
I na tym wlasnie polegala perfidia prowokacji UKLADU, ktora tak przenikliwie rozszyfrowal toyah
http://toyah.salon24.pl/121132,oczywiscie-ze-wroci
"Jednak zawsze, po krótkiej chwili, jeśli wręcz nie natychmiast, ów cały podły zamysł wychodził na wierzch. Blog pisany przez osobę podającą się za dumnego przyjaciela PiS-u jest bardzo starannie zakryty. Tu nawet śladu nie widać kpiny, czy jakiejś gry."
Staranne zakrycie bloga na szczescie nie pomoglo prowokatorowi, natychmiast zostal ROZSZYFROWANY:
"Ten blog, to blog pisany przez kogoś, kto doskonale wie, jaka jest sytuacja, o co toczy się gra, i ma przy tym na tyle emocjonalnej swobody, by sobie pozwolić na ten żart."
Po czym rozpoznano niebezpiecznego prowokatora? To proste:
"... i ile razy pojawia się jakiekolwiek nazwisko, jest ono poprzedzone tytułem „pan”. A więc nie ma Kamińskiego i Bielana. Jest pan Michał Kamiński i pan Adam Bielan. Nie ma Lecha Kaczyńskiego i Jarosława Kaczyńskiego. Są panowie Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński."
Jak byl cel prowokacji? Ten co zwykle:
"Może być tak, że cel jest jeden. Zamieszać. Jak zawsze. "
Gleboko wstrzasniety ale za to uratowany przed zamieszaniem skaladam wyrazy podziwu i wdziecznosci na rece toyaha.
Salon24 uratowany!!!



Komentarze
Pokaż komentarze (7)