W portalu Braci Karnowskich znalazlem taki tekst:
Obsesje prawackiego PiS-mactwa nie budza juz we mnie zadnych emocji, podobnie jak to, ze dla pewnego gatunku ludzi wszyscy myslacy inaczej niz oni sami sa zdrajcami, pobierajacymi pensje w Moskwie, Berlinie, Tel-Avivie etc.
Ot, rodzaj zaburzenia umyslowego, w sumie niezbyt szkodliwego.
Ale czasem zdarzaja sie PERELKI!!!
Przepraszam za zbyt dlugi cytat ale nie moge sie powstrzymac:
Marcin Wolski zastanawiał się z kolei nad tym jak to się stało, że ktoś nagle staje po jednej lub drugiej stronie barykady. – Jest mnóstwo motywów, podyktowanych okolicznościami życiowymi, czasem decyduje przypadek. Na wielu szczeblach kariery można powiedzieć "nie", ale na ogół się nie mówi i kończy jako ktoś, kto wydaje rozkazy realizowane na podwórzu jak czynili to zwykli Niemcy podczas okupacji. Podejrzewam, że bardzo wielu ludzi w kluczowym roku 2005 nie miało do końca świadomości swojego wyboru. Oczywiście rodzi to konsekwencje. Bardzo wielu naszych kolegów, aż do samej góry, nie wiedziało w co się pakuje aż do 10 kwietnia. Tego dnia zwykła zabawa, farsa stała się tragedią ale było już za późno na odwrót - zakończył Wolski.
Przypomnijmy ze slowa te (zwlaszcza o "stronach barykady" oraz o "mowieniu NIE") wypowiedzial czlowiek ktory w swym barwnym zyciorysie zaliczyl
- stanowisko sekretarza POP PZPR w radiowej Trojce
- stanowisko czlonka Rady ds. Mediow przy prezydencie Lechu Walesie
- uczestnictwo w Honorowym Komitecie Poparcia Lecha Kaczynskiego
- stanowisko Dyrektora I Programu Polskiego Radia.
Ze przypomne tylko najciekawsze strony barykady wokol ktorej w ciagu swojego zycia biegal p. Marcin Wolski.
Tak.
Bezwglednie p. Marcin Wolski moze sie czuc ekspertem w dziedzinie ustawiania sie po wlasciwej stronie barykady.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)