Napisal red. Kłopotowski o zachowaniu poslow PiS w Smolensku po katastrofie prezydenckiego samolotu:
Moim zdaniem, to było słuszne posunięcie, żeby nie biec na miejsce katastrofy z pomocą, ale szybko wracać do kraju. Już było wiadomo, że na skutek katastrofy Polska, ale zwłaszcza PiS poniósł ciężkie straty. Zamach to pierwsze podejrzenie, jakie musiało się nasuwać. Sprawca ewentualnego zamachu także nasuwał się sam. Trzeba więc było ratować to, co można było, czyli parlamentarzystów PiS. Gdyby wtedy z nimi również stało się coś złego, to nastąpiłaby całkowita dekapitacja przeciwników imperialnej polityki Putina w Polsce.
Przyznam ze czegos rownie IDIOTYCZNEGO nie czytalem juz dawno.
Osobom o oslabionej pamieci, przypominam zatem, ze w trakcie "ratowania tego co mozna bylo" poslowie PiS zezarli obiad przygotowany przez RUSKICH, po czym odjechali autokarami podstawionymi przez RUSKICH eskortowani przez RUSKA milicje.
Jak widac nie ma takiej glupoty, ktorej nie wymysliloby prawactwo, aby nikczemnosc usprawiedliwic patriotyzmem.
klopotowski.salon24.pl/434076,obiad-smolenski-a-zamach-na-wtc



Komentarze
Pokaż komentarze (22)