Pamietam jak w ogolniaku pewien PZPR-owski ćwok na "Propedeutyce nauki o spoleczenstwie" (byl taki przedmiot, kto pamieta?) nauczal o wyzszosci demokracji socjalistycznej nad ta bezprzymiotnikowa, czyli zachodnią.
Polewalismy z tego rowno, bo o wiekszy kretynizm trudno, zwlaszcza wypowiadany z wiarą tylko u kretyna mozliwą.
Przyszedl rok 1989 i nastepne. Co tu duzo gadac - bylo nudno. Mimo rozmaitych politycznych zawirowan wygladalo, ze kretynizn w Narodzie poprzednich poziomow juz nie osiagnie.
Az tu nagle otwieram notke w S24 i czytam:
A to tylko jedna z wersji postrzegania Polski – tradycyjnej, niepodległej i demokratycznej – w przeciwieństwie do iluzorycznej dziś demokracji zachodniej.
I znowu nasza demokracja jest lepsiejsza.
A nasza "wadza" bardziej demokratyczna i ludowa.
I znowu jest wesolo.
www.salon24.pl/u/benevolus/863131,kres-romantycznych-iluzji-pis-zaczyna-sie-decydujace-starcie
Kretynska zmiana


Komentarze
Pokaż komentarze (13)