Kuchciński korzystał z tych śmigłowców wielokrotnie. Nie miały wtedy statusu HEAD. Marszałek przylatywał do Huwnik z Warszawy śmigłowcem Sokół i przesiadał się do maszyn Straży Granicznej. Albo przyjeżdżał na lądowisko samochodem z funkcjonariuszami SOP. Wraz z zaproszonymi gośćmi marszałka robił sobie wycieczki po granicy i po Bieszczadach. W tym czasie śmigłowiec nie mógł realizować działań ochronnych granicy. Takich lotów było co najmniej kilkanaście.
I komu to przeszkadzało?
Chyba tylko jakimś lewakom o zdradzieckich mordach.
Złodziejska zmiana.
.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)