W Gdańsku odwołano zaplanowaną na dzisiaj wystawę pracy dyplomowej(!) pewnej nibyartystki, która wyprodukowała serię kosmetyków - jak twierdzi z dodatkiem ektraktu z ludzkiego tłuszczu. Owo "dzieło" miało zostać pokazane w Gdańskim Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia". Skąd inąd wiem, że pracownicy tej instytucji za cel główny obrali sobie prowokację i kontrowersję. Każdy, kto ma chwilę czasu może polinkować w googlach i wyszukać jakiez to skandale wiążą się z pokazywaną tam podobno-sztuką.
Decyzja o odwołaniu dzisiejszego przedsięwzięcia słuszna jak najbardziej i być może jest oznaką pierwszych refleksji na temat ludzkiej godności i pamięci historycznej, jakie uwolniły sie w głowach kierownictwa "Łaźni". Być może to dobry znak na przyszłość. Być może już wiedzą, że nie wszystko wolno. Nawet w czasach, gdy cenzura sztuki od dawna nie istnieje (słusznie jak najbardziej).
Nie wiem natomiast, czy jakakolwiek refleksja zaświatała w umyśle samej niby-artystki. Ona taka młoda, taka gniewna i prowokująca. Ona nie widzi nic złego i nawet ma swoją ideologię dokomponowaną do tej "serii kosmetyków".
Nie mnie pouczać tę młodą, wykształconą wszak niewiastę. Ale gdyby jednak chciała się nieco zastanowić nad swą dalszą drogą artystyczną, być może pojmie, iż produkcja kosmetyków z użyciem ludzkiego tłuszczu w mieście Gdańsk może budzić co najwyżej odrazę i współczucie dla twórczej kreatywności i braku wyczucia tego, co przyzwoite, a co zwyczajnie podłe.




Komentarze
Pokaż komentarze