5 obserwujących
113 notek
50k odsłon
  1663   0

Pochwała grzechu

Wzmożona ostatnio na tablicy S24, promocja notek wychwalających tradycje chrześcijańskie, wymaga, dla zachowania zdrowej równowagi, zaprezentować coś o zgoła odmiennej orientacji. Ludzie mają różnorakie pragnienia. Większość z nich wynika z przekazu kulturowego o tym, czym jest szczęśliwe i spełnione życie. Prawie bez wyjątków, każdy z nas, pragnie osiągnąć ideał i spijać nektar szczęścia i błogości. Niestety niewielu osiąga cel, bo z powodu indywidualnych uwarunkowań, najczęściej wynikających z takiego, a nie innego dzieciństwa, podświadomość skutecznie odwodzi nas od upragnionego celu. Ta sama podświadomość, również z powodu zdarzeń z dzieciństwa, ciągnie nas w kierunku zachowań, wobec których istnieje w naszej kulturze wyraźny sprzeciw. Takie zachowanie kultura wyrosła na bazie chrześcijaństwa nazywa grzechem. Pejoratywne znaczenie takich zachowań nie jest oczywiście wynalazkiem chrześcijaństwa, bowiem większość z nich, uderza w trwałość wspólnoty ludzkiej w obrębie rodziny czy osady. Dlatego na przełomie tysięcy lat, wykształcił się społeczny, wyraźnie negatywny osąd takich zachowań. Do 10 podstawowych zasad, jakie ludzie uznawali 2000 lat temu, chrześcijaństwo dorzuciło jeszcze setkę z okładem innych, już nie do końca wynikających z ludzkiej tradycji i tak to poszło. W rezultacie, człowiecza droga przez życie, jest wąską i krętą ścieżką, otoczoną przez groźbę ludzkiego ostracyzmu i jakiejś kary wymierzonej przez mściwego boga po naszej śmierci. 

Z drugiej strony, jest nasza człowiecza i wiecznie ciekawa nowych doznań natura istoty, która cały czas uczy się świata i poznaje środowisko w którym przyszło jej żyć. Ta ciekawość jest jednak mocno tłumiona przez wewnętrzne przekonania, często tkwiące tak głęboko, że znajdują się poza świadomym postrzeganiem. Niech nikogo nie zmyli swoboda naszych czasów. Naganne spojrzenia na zbyt swobodne zachowania, trwały zbyt długo, aby w ciągu jednego pokolenia, możliwa była jakaś zdecydowania zmiana w tej materii. Zachowujemy się swobodniej, ale czy czujemy się komfortowo w czynieniu tego, na co mamy ochotę, co jeszcze niedawno, było oceniane dość surowo? Może najmłodsze pokolenie odbiera to inaczej, jednak myślę, że to starsze, pamiętające poprzednia epokę, nie potrafi pozbyć się wrażenia, że ktoś patrzy i ocenia. 


A jednak, pomimo mrowienia na karku, warto spróbować zgrzeszyć. Warto pójść za pragnieniem. Czasami warto przełamać lęk i zrobić to, co zawsze tkwiło w nas tuż pod powierzchnią, ale z powodu lęku przed .... nie robiliśmy tego. Warto to robić z kilku powodów i pod pewnymi warunkami. Bywają trudne dzieciństwa, bywają dzieciństwa tragiczne, oznaczające człowieka piętnem pociągu do działań nieracjonalnych, wymierzonych przeciwko drugiemu człowiekowi, a w konsekwencji przeciwko sobie samemu. W przypadku, kiedy lęk przed popełnieniem grzechu, jest silniejszy, emocje pozostają stłumione, powodując, że przez całe swoje życie człowiek jest rozdarty pomiędzy spełnieniem, a obowiązkiem, pozostając niechybnie nieszczęśliwy i zgorzkniały.

Kiedy jednak człowiek zdobywa się na odwagę i przełamuje lęk przed tym, co było wcześniej nie do pomyślenia, stłumione emocje mają okazję pojawić się na powierzchni. Na początku, zwykle jest fascynacja nowością i spełnieniem ukrytych marzeń. Jednak, kiedy to co wydawało się wcześniej warunkiem prawdziwego życia, szybko powszednieje i nie daje nic w zamian, łatwo dochodzimy do wniosku, że to był papierowy tygrys i odczepianymi się od tej sprawy, wolni od jednego jątrzącego problemu w środku. Oczywiście bywa, że popełnienie „grzechu”, wywołuje zmiany nie do odwrócenia. Rodzina się rozpada, ktoś traci zaufanie pokładane w nim wcześniej, ktoś idzie do więzienia. Ludzkość w swojej historii określiła zasady, albo inaczej - dobre rady, aby pochopnie nie psuć sobie życia. Jeżeli jednak ktoś potrzebuje twardej lekcji, to taką dostanie. Czy coś z takiej lekcji wyniesie na przyszłość, zależy tylko od niego. Nie można jednak takiego człowieka potępiać, zwłaszcza, że trudne lekcje kształtują silny charakter. Generalnie jednak, popełnianie grzechu ze świadomością emocji pojawiających się w tym czasie, sprawia, że nagle można wyjaśnić sobie wiele niejasnych kwestii związanych z naszą osobą. Nie ma statycznego rozdarcia pomiędzy pożądaniem, a lękiem przed karą, pojawia się za to otwarta droga do szczęścia.

Dopisuję to, kilkanaście godzin po opublikowaniu postu, bo widzę, że większość komentujących nie rozumie przesłania tego, co napisałem. Mnie nie chodzi wcale o pochwałę hedonizmu . Jestem bardzo daleki od takiego traktowania kwestii naruszania norm moralnych, obowiązujących w społeczeństwie. Moją intencją, było zwrócenie uwagi na to, co tracimy, przechodząc przez życie, na ślepo i na wiarę, stosując się do tychże norm. Zwłaszcza, że wielokrotnie w umysłach, nasz lęk rozszerza zakres występku o sprawy trywialne, a jednak istotne z punktu widzenia tego, gdzie znajduje się granica dla naszej ekspresji. To sprawia, że przez życie przechodzimy zablokowani, nie poznając nawet w części tego, kim naprawdę jesteśmy.

Ktoś już dawno temu poruszał taką kwestę - w przypowieści o talentach. Ten, który nie rozwija się i nie dodaje niczego od siebie, podobny jest do złego sługi, który zakopał swój talent pod drzewem, aby po zakończeniu życia oddać go w stanie nienaruszonym. 

Lubię to! Skomentuj79 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo