Krukowisko
Chcę leczyć chore sąsiadów sny
13 obserwujących
142 notki
60k odsłon
  133   2

Czy zbrodnia oświęcimska stała się religią?

Reakcje polityków na wczorajsze wykorzystanie przez demonstrantów nawiązania do hasła z bramy oświęcimskiej, kojarzą mi się z typowymi reakcjami ludzi na świętokradztwo. To chyba oczywiste, że w w/w transparencie, trudno znaleźć cokolwiek, co uwłaczałyby pamięci zbrodni popełnionej w obozach koncentracyjnych w czasie IIWW. Co w takim razie wywołało przesadną reakcję? Czyżby był to fakt użycia symbolu, który jest święty, bo przypisany wyłącznie do tamtych zdarzeń? Fakt zabicia w obozie koncentracyjnym milionów niewinnych ludzi wielu narodowości, przez Niemców, w czasie II Wojny Światowej, jest potwornością, o której nie wolno zapomnieć. Jednak z drugiej strony, obwarowanie wszystkich aspektów związanych obozami zagłady, ograniczeniami tabu, nie pozwala poznać szczegółów tamtych zdarzeń, potrzebnych choćby  po to, aby dzisiaj w porę dostrzec oznaki podążania ścieżkami, którymi szli naziści. 

Właśnie z tego względu uważam, że transparent z hasłem: Szczepienie czyni wolnym” jest bardzo trafnie dobranym do obecnej sytuacji symbolem. Myślę, że temat segregacji na zaszczepionych i wolnych nie porusza najważniejszego problemu Po kilku latach pracy w Niemczech, trochę już poznałem ich mentalność. Fakt, mają wyraźną tendencję do podporządkowania się autorytetowi władzy, są w tym nawet trochę autodestrukcyjni (kiedy mają pecha i wybiorą sobie złego przywódcę). Jednak na codzień, to ludzie jak my, od których można się też czegoś nauczyć. Jak w takim razie, ten naród w miarę normalnych gości, 80 lat temu przeistoczył się w bestie bez serca? Myślę że odpowiedź na to pytanie leży w działalności biura propagandy Goebbelsa. Niestety już w tamtych czasach psychologia wpływania na ludzi była na wystarczającym poziomie, aby zamknąć każdego w bańce informacyjnej, w której panowały wyłącznie hasła o supremacji rasy aryjskiej i małości innych ras. Stąd już blisko do okrucieństwa stosowanego przez zwykłych ludzi, którzy gdzieś po drodze zamknęli własne serca. 

To było dawno temu,  co dopiero w dzisiejszych czasach, kiedy nauka o wpływie na ludzi ( polecam wielce pouczającą w tym temacie książkę Roberta Cialdiniego: Wywieranie wpływu na ludzi : teoria i praktyka.) osiągnęła wyżyny, wspierane jeszcze techniką. W latach 30 XX wieku nie było powszechnie dostępnych środków przekazu poza łatwo kontrolowaną centralnie prasą i radiem. Stąd wykreowana bańka informacyjna była w miarę szczelna, a kontrola nad ludźmi skuteczna. Dzisiaj Bogu dzięki mamy internet i chociaż trzeba opędzać się od chmar trolli, alternatywny sygnał jest dostępny dla tych, którzy np pragną usłyszeć coś poza oficjalnym przekazem. 

Jest to szczególnie ważne w czasach tzw pandemii, która zaczęła się od bardzo dziwnej zgodności w prezentowanych tekstach, oraz takiej samej, postawionej na głowie profilaktyce, we wszystkich krajach zachodniej cywilizacji w tym samym czasie. Dla wielu był to pierwszy dzwonek alarmowy, sygnalizujący drugie dno „pandemii”. Następne miesiące przynosiły coraz więcej alarmów, przy coraz bardziej zmasowanej obróbce psychologicznej odbiorców massmediów. Dzisiaj w Polsce co najmniej 40% dorosłych Polaków, uważa, że rząd okłamuje swoich obywateli, wmawiając konieczność przyjęcia zastrzyku, niby dla naszych korzyści, znacząco przewyższających zagrożenia. Pozostała część naszego społeczeństwa dała się przekonać i teraz mamy, oprócz innych podziałów, jeszcze jeden czynnik dzielący nas na dwie grupy. To co rząd robi ostatnio, to wyraźna próba zrzucenia na ludzi wolnych (bez zastrzyku), odpowiedzialności za rosnącą falę ciężkich przypadków chorobowych, wywołanych podobno ciagle mutującym wirusem. Z drugiej strony, szczepany też zapewne dostrzegają postępujące pomieszanie w argumentacji proszczepionkowej, bo jak długo można brnąć w kłamstwo? Zapewne pojawiają się wątpliwości, czy decyzja o nadstawieniu ramienia była słuszna. Jednak z powodu nieodwracalności tego faktu, łatwo podświadomy o gniew i rozżalenie, skierowane przeciwko wolnym, bo na świadome przyznanie się do życiowego błędu jest jeszcze zbyt wcześnie. Analogia nasuwa się sama: Noc kryształowa i inne takie zdarzenia. 

Czy zatem użycie symbolu z Auschwitz nie było uzasadnione?

Wracając do pytania postawionego w temacie notki, pragnę oświadczyć, że musiałbym być bardzo naiwny, aby uwierzyć w szczere intencje polityków. Pokraczny system wyboru naszych reprezentantów, sprawił, że do sejmu i rządu trafiają ludzie, którzy nigdy nie powinni się tam znaleźć, a każda świętość, ta prawdziwa i ta wydumana, będzie przez nich wykorzystana instrumentalnie.


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale