Dlaczego prezydent zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozpoczęło się w środę o godz. 14 i trwało blisko sześć godzin. Prezydent Karol Nawrocki tłumaczył decyzję o jego zwołaniu narastającą – jak mówił – liczbą pytań dotyczących bezpieczeństwa państwa i niedoborem jasnych odpowiedzi.
Agenda spotkania obejmowała trzy wrażliwe tematy: wykorzystanie środków z unijnego programu SAFE, zaproszenie Polski do Rady Pokoju oraz działania służb w sprawie „wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych” marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. W obradach uczestniczyli m.in. premier Donald Tusk, ministrowie odpowiedzialni za bezpieczeństwo, liderzy ugrupowań sejmowych oraz dowódcy wojskowi.
SAFE w centrum dyskusji. „Wiemy więcej, ale nie wszystko”
Najwięcej czasu – jak przyznali uczestnicy – poświęcono Programowi SAFE, czyli unijnemu mechanizmowi wsparcia zakupów zbrojeniowych. Program przewiduje 150 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek, a Polska ma być jego największym beneficjentem, z pulą sięgającą ok. 43–44 mld euro.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki podkreślał po posiedzeniu, że dyskusja była „poważna i wyczerpująca”, choć – jak zaznaczył – nie wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Z kolei wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski relacjonował, że rząd szczegółowo wyjaśniał, na co zostaną przeznaczone środki i że ponad 80 proc. pieniędzy ma trafić do polskich firm zbrojeniowych.
Wcześniejsze wyjście premiera i polityczne interpretacje
Około godz. 18 Pałac Prezydencki opuścił premier Donald Tusk. Oficjalnie tłumaczono to innymi obowiązkami szefa rządu i jego porannym wylotem do Belgii na spotkanie unijnych przywódców. Nie wszyscy jednak oceniali ten moment wyłącznie logistycznie.
Zgorzelski sugerował, że premier mógł uznać trzeci punkt obrad – dotyczący marszałka Czarzastego – za polityczny, a nie stricte merytoryczny. Jednocześnie zaprzeczał, by wyjście Tuska było formą demonstracji czy bojkotu dyskusji.
Kontrowersje wokół uczestników i ostre słowa po posiedzeniu
Najwięcej emocji poza oficjalną salą obrad wzbudziła obecność prorosyjskiego posła Włodzimierza Skalika z Konfederacji Korony Polskiej. Jego udział w RBN był krytykowany jeszcze przed posiedzeniem – zarówno przez marszałka Czarzastego, jak i wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego.
Po spotkaniu Zgorzelski mówił wprost, że wystąpienie Skalika było niespójne, a przedstawiciele ugrupowań określanych jako prorosyjskie nie powinni – jego zdaniem – brać udziału w posiedzeniach dotyczących bezpieczeństwa państwa. Te słowa tylko dolały oliwy do ognia w sporze o granice pluralizmu politycznego w organach doradczych prezydenta.
Co zostało po sześciu godzinach rozmów
Choć formalnych decyzji nie ogłoszono, uczestnicy RBN zgodnie przyznawali, że wymiana informacji była intensywna i momentami ostra. Prezydent uzyskał szczegółowe dane dotyczące SAFE, rząd usłyszał postulaty szerszego porozumienia politycznego, a spory personalne i polityczne wyszły daleko poza mury Pałacu Prezydenckiego.
RBN miała przynieść więcej jasności w sprawach bezpieczeństwa. Zamiast tego pokazała, jak bardzo kwestie obronności, polityki zagranicznej i personaliów na szczytach władzy splatają się dziś z bieżącą walką polityczną.
na zdjęciu: Limuzyny polityków przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, 11 bm. Prezydent RP Karol Nawrocki zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Posiedzenie RBN dotyczy m.in. programu SAFE, przewidującego niemal 44 mld niskooprocentowanych pożyczek z UE na obronność. (sko) PAP/Tomasz Gzell
RD







Komentarze
Pokaż komentarze (47)