Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
151 obserwujących
1591 notek
1227k odsłon
  697   3

Czy powinniśmy wiedzieć kto w Polsce jest Żydem?

Słowo "Żyd" przez samych Żydów bywa odbierane jako obraźliwe i "antysemickie". Mimo, iż tego do końca nie rozumiem, to jednak tak jest, że bardzo mocno bronią się przed takim określeniem, nawet wtedy, gdy okazuje się to prawdą. Jedynym wytłumaczeniem jest ich talmudyczne a tym samym rasistowskie pojmowanie świata, gdzie Żydzi szowinistycznie stawiani są przez nich - kosztem innych - na pierwszym miejscu a Goje (nie-Żydzi) są traktowani jako niczym "podludzie" i "bydło".

Tak wiem, że jest to trudne do zrozumienia przez naszą cywilizację łacińską, ale tak jest i tego nie jesteśmy w stanie zmienić. Oni już tak są wychowywani od małego, gdzie wtłaczane jest im przeświadczenie, że są niby "narodem wybranym przez Boga". Czekają cały czas na swojego Mesjasza, gdy tymczasem on się już pojawił w postaci Jezusa Chrystusa, ale tego Oni nie są w stanie ścierpieć i dlatego to właśnie Chrześcijanie są ich największym wrogiem. A wśród narodów chrześcijańskich to Polska - jako duży naród w większości katolicki - stał się obecnie celem ich ataku.

A ten atak jest ze wszystkich stron. Ale zawsze można oddzielić ziarno od plew. Właśnie takie przełomowe historie ukazują nam kto naprawdę jest kim. Nieraz pisałem, że w niektórych przypadkach warto czerpać ze wzorców żydowskich. Oczywiście bez ich szowinizmu (niemal rasizmu), ale w ramach zdrowego nacjonalizmu, który stawia polski naród na pierwszym miejscu, ale nie kosztem innych. Warto po prostu dbać o to, żeby władzę w Polsce sprawowali rodowici Polacy, co najmniej od trzeciego pokolenia.

Nie ufam też informacjom które są zawarte w Wikipedii, jeżeli - w odniesieniu do życiorysów - nie są podane co najmniej nazwiska rodowe matki lub nawet babki lub też nie są szczegółowo omówione lata młodzieńcze. Kiedyś było na porządku dziennym podawanie na nagrobkach właśnie nazwisk rodowych, co najmniej matki, ale dziś poszło to w żydowskie zapomnienie. A szkoda. Z tym, że warto wiedzieć, że prawdziwym Żydem - wedle ich nomenklatury - można być jedynie po matce, bo wtedy Żydzi są pewni, że urodziła niemowlę żydowskie a nie bydlęce gojowskie. I nie ma dla nich znaczenia kto jest ojcem jak w przypadku byłego prezydenta USA B.H. Obamy, który jest dzieckiem białej Żydówki a ojciec był czarnym Gojem.

Uważam też, że Polacy mają prawo wiedzieć, kto jest w Polsce Żydem. Tym bardziej jest to potrzebne, im sami Żydzi coraz brutalniej nas atakują i chcą nas po prostu okraść z naszego majątku a być może także dokonać na Polsce kolejnego, tym razem żydowskiego, rozbioru. I to nie jest żadna "antysemicka" postawa, bo cóż jest zdrożnego w wiedzy o przodkach? No chyba, że część rodowitych Żydów wstydzi się swojego pochodzenia, bo wie jakie tak naprawdę mają zamiary i starają się wobec tego ukrywać pod fałszywymi, spolszczonymi nazwiskami.

Bardzo ważnym - w tym przypadku, czyli poszukiwaniu żydowskich "korzeni - jest jednak zachowywanie szczególnej ostrożności. Przemiany w strukturze komunistycznego aparatu terroru, walka miedzy "chamami" i "Żydami" w centrum władzy (która miała też swe odniesienie do bezpieki cywilnej i wojskowej) doprowadziły do stanu, w którym "chamy" oskarżały publicznie o "wypaczenia socjalizmu", dokonane szczególnie w pierwszej dekadzie istnienia PRL, funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego, czyli "Żydów". Jednak nie zawsze "Żyd" był Żydem prawdziwym, tak jak nie zawsze "cham" musiał być Polakiem.

Komintern, czyli Międzynarodówka Komunistyczna (z siedziba oczywiście w Moskwie), zalecała oficjalnie towarzyszom żydowskim zmianę danych personalnych, w tym nazwisk, na słowiańskie. Wspominała to działaczka KPP, Ester Rozental-Szneiderman po przybyciu do Moskwy w 1926 r.: "Któż może pojąć i opisać święty dreszcz, jaki mnie przejął, gdy weszłam do gmachu Kominternu, znajdującego się nie opodal Kremla... Wątpię, czy młody czytelnik naszych czasów potrafi to sobie uprzytomnić".

Przedstawiciel Komunistycznej Partii Polski (KPP) w Kominternie natychmiast zaproponował jej zmianę nazwiska: "Wybierzcie sobie słowiańskie, dobrze brzmiące". Nie zgodziła się ona jednak na taki zabieg, ale jak wspomina: "Mało kto z moich nowo przybyłych towarzyszy oparł się tej pokusie. Lea Kantorowicz przeobraziła się w Jelene Kamińską; jej mąż Icchak Gordon - w Aleksandra Leonowicza; Nechama i Jozef Feigenbaum stali się Natalią i Osipem Krawczyńskimi; Chana Milsztajn stała się Hanną Turską; Motke Hajman to teraz Mikołaj Wojnarowicz; z jednego Rapaporta zrodził się Krawiecki, z drugiego, częstochowskiego - Józef Karpiński".

Cześć z tych "politycznych emigrantów" przybywała w 1944 r. z Moskwy do Polski, obejmując eksponowane funkcje, już z nowym życiorysem i zmienionymi personaliami. Np. Natan Grunspan-Kikiel w MBP był wiceministrem i generałem brygady, ale znany jest jako Roman Romkowski. Mojżesz Bobrowicki, tez wiceminister MBP i też generał, stał się Mieczysławem Mietkowskim. Nachym Alster, I z-ca przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego i wiceminister MSW został Antonim Alsterem. Lajb-Wolf Ajzen, z-ca komendanta szkoły służby bezpieczeństwa w Kujbyszewie, z-ca dyrektora Biura Personalnego MBP, dyrektor gabinetu ministra MBP, z-ca Komendanta Centrum Wyszkolenia MBP, wicedyrektor IV, następnie III Departamentu, przybrał nazwisko Leon Andrzejewski. Julia Brustiger, dyrektor Departamentu Politycznego MBP, została Julią Brystygier. Jozef Goldberg, dyrektor Departamentu Śledczego MBP, nazwał się Józefem Różańskim. I tak dalej... Tak by można wyliczać w nieskończoność i po dziś dzień tak naprawdę pochodzenie żydowskie przez wielu Żydów jest ukrywane.

Lubię to! Skomentuj70 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale