1 obserwujący
6 notek
7484 odsłony
860 odsłon

Jestem posłem - jestem bogiem!

Wykop Skomentuj5

    Chyba jeszcze nigdy w historii polskiego parlamentaryzmu polska scena polityczna nie wyglądała tak jak obecnie. Nawet pojęcie cyrku nie jest adekwatne do panującej sytuacji. 

    Rozważając całkowicie bez emocji i jakichkolwiek sympatii politycznych do nikogo mogę stwierdzić, że najbardziej kuriozalna sytuacja jest w strefie nazwijmy to pokukizowej. Paweł Kukiz wychodząc z pewnej antysystemowej niszy, którą zbudował wokół siebie, w której pokazał że jednak można się przebić z patriotycznymi hasłami do tzw. elektoratu czyli zwyczajnie do ludzi, obecnie z tej niszy wyszedł. Wychynął wręcz dość żwawo, czego kulminacją była konferencja z 8 sierpnia podczas której oprócz nawiązania do historii fenicjan byliśmy świadkami obrzydliwego i odrzucającego przeciętnego wyborcę - nie wspominając już o ludziach obecnie jak i niegdyś zaangażowanych w działalność tegoż antysystemu - poematu czy wręcz litanii ku czci szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. Samego wejście Kukiza do PSL nie oceniam, jest to dla mnie tylko ratowanie skóry swojej i kilku wiernych druhów. Pewne podtrzymanie życia. Jak to się skończy to zobaczymy 13 października po ogłoszeniu wyników wyborczych. 

    Natomiast po odejściu części posłów do PiS oraz części wiernych podążających za rockmenem do PSL wytworzyła się dość spora grupa posłów powiedzmy to bezpańskich. Jako, że człowiek lubi zawsze do czegoś przynależeć i czuć się częścią czegoś większego w myśl powiedzenia "w kupie siła" owi bezpańscy postanowili się zorganizować. Jak postanowili tak zrobili, lecz zamiast wszyscy razem skupić się w jedność zagospodarowując wokół siebie resztki z pańskiego stołu, o które nie trudno, gdyż od dnia sławetnej konferencji co chwilę słychać o składanych rezygnacjach przez osoby pełniące jakiekolwiek funkcje w różnych stowarzyszeniach orbitujących wokół ruchu Kukiz'15 to postanowili się podzielić jeszcze bardziej. Kolejny raz zastosowanie może mieć tu stwierdzenie jakoby prawica łączyła się poprzez podział. A przecież szansa na stworzenie nowego pospolitego ruszenia za pięć dwunasta jest olbrzymia. Zamiast stworzyć dwa koła poselskie, które znając polityczne realia za kilka dni zaczną się wzajemnie zwalczać, gdyż każde będzie predestynowało do tej jedynej słusznej schedy po Pawle Kukizie należało rozgłosić wici i wedle zabawy z dziecięcych lat "palec pod budkę" zebrać wszystko i wszystkich dookoła. Swojego miejsca szuka przecież senior Marszałek Kornel Morawiecki, Konfederacja oddycha rękawami, lecz własnym entuzjazmem nie przebije ogólnej niechęci do bądź co bądź mocno prawicowych przekonań i zostanie w nadchodzących wyborach raczej przez PiS dobita, swojego miejsca szuka odepchnięta Kaja Godek, która swoim nazwiskiem firmuje ruch pro-life. Wreszcie nadal w grze zostaje najbogatszy poseł obecnej kadencji browarnik Marek Jakubiak oraz co wygląda na dość poważny przyczółek Bezpartyjni Samorządowcy, którzy ogłosili samodzielny start w kampanii wyborczej po to tylko by nie wejść do Sejmu i popełnić honorowe samobójstwo. 

Czy tak  wielka grupa złączona w jedność miałaby szansę stać się tą wyczekiwaną przed każdymi wyborami trzecią siłą polskiej polityki? Według mnie mogłaby. Jednakże nawiązując do tytułu niniejszych rozważań każdy z obecnych posłów musiałby zrozumieć jedną nadrzędną prawdę. Poseł to jeszcze nie bóg. Ba! Rzekłbym daleko każdemu z nich do tego. 

Porzuciwszy własne egoizmy w porozumieniu z szerokim gremium ludzkim stojącym nie za tymi posłami, ale ideałami które głoszą, a które są bardzo zbieżne w tym opisanym wyżej gremium dałoby się tę trzecią siłę zbudować. Przypomnijmy, że Konfederacja, której członkami byli Marek Jakubiak, Kaja Godek i Piotr Liroy Marzec zdobyła w wyborach do Parlamentu Europejskiego 620 tysięcy głosów. Gdyby do tego dołożyć gremium pokukizowe oraz samorządowców i ojca obecnego premiera to mogłaby to być mieszanka wybuchowa, która zatrzęsła by polską sceną polityczną w tych wyborach. A przzecież do  wprowadzenia posłów do sejmu owe 20 tysięcy głosów teraz nie będzie wystarczające.

Czy do tego dojdzie? Z całą pewnością nie! Przecież każdy z tych liderów w swoim mniemaniu jest najważniejszy. Zderzenie z rzeczywistością nastąpi 13 października. Poduszek powietrznych nie będzie. zabraknie miękkiego lądowania.

Więc albo dojdzie do wielkiego połączenia albo jak to usłyszał filmowy komisarz Ryba: " Inaczej dupa zbita".

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka