Krzysztof Szczucki Krzysztof Szczucki
435
BLOG

Sumienie (nie)używane

Krzysztof Szczucki Krzysztof Szczucki Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

Wciąż trwa dyskusja na temat wolności sumienia oraz możliwości uchylenia się od czynności sprzecznych z sumieniem. Właściwie niezależnie od stanowiska zajmowanego w tym sporze, jest ona  dowodem na bardzo ograniczone możliwości przywiązania do przepisu prawnego. Gołym okiem widać kryzys takiego spojrzenia na prawo, zwanego pozytywizmem prawniczym. Pozytywizm ogranicza definicję prawa jedynie do norm wydanych przez uprawniony do tego organ państwa lub organizacji międzynarodowej, zyskujących moc wiążącą w oparciu o jakiś inny przepis prawny. Przykładowo, w myśl tej definicji prawem jest przepis kodeksu karnego uchwalony przez Sejm, przyjęty przez Senat i podpisany przez Prezydenta, ponieważ taką procedurę przewiduje Konstytucja RP i to ona takiej normie nadaje cechę prawa. Wiąże się też z tym obowiązek przestrzegania uchwalonej normy prawnej.

W sprawach bieżących życia codziennego przywiązanie do litery prawa zwykle nie wywołuje żadnych wątpliwości, wręcz przeciwnie, powinno porządkować i wprowadzać harmonię do życia społecznego. Zdarzają się jednak momenty, kiedy posłuszeństwo normie prawnej wiązałoby się z zaprzeczeniem własnym ocenom moralnym, rozumianym nie, jako pewien światopogląd, ale jako najgłębsze i rozumne przekonanie człowieka o naturze ludzkiej i wiążących się z nią wymaganiach. Innymi słowy, byłoby to niezgodne z sądem danego człowieka o dobru i złu. Przypadki takie nie są obce także historii. Jednym z nich może być chociażby postać Tomasza Morusa, który w imię troski o własne sumienie nie złożył przysięgi wymaganej przez króla Henryka VIII odchodzącego od kościoła katolickiego i w to miejsce tworzącego kościół anglikański. W konsekwencji Morus został ścięty.

Takich sytuacji było w historii znacznie więcej, większości z nich, tych mniej spektakularnych, zapewne nie odnotowano. Już jednak sama historia Morusa i jego relacji z Henrykiem VIII, a więc faktycznie ówczesnym prawodawcą, pokazuje ryzyko wiążące się z absolutyzacją prawa państwowego i lekceważeniem przekonań jednostki, w sprawach przecież fundamentalnych. W tym punkcie widać wagę relacji między prawem państwowym i prawem naturalnym. Jakkolwiek byśmy nie próbowali krytykować koncepcji prawa naturalnego, to w niektórych przypadkach, niezależnego od woli ludzkiego prawodawcy, jego siła i moc wiążąca narzuca się sama. Państwo ma w takiej sytuacji trzy wyjścia. Jedno, w radykalnej postaci zaprezentowane przez Henryka VIII, polega na przejściu do porządku dziennego nad przekonaniami jednostki i domaganie się od niej przestrzegania obowiązującego prawa, a w przypadku nieposłuszeństwa nałożenie przewidzianych prawem konsekwencji. Drugie to zmiana prawa, tak aby nie wywoływało konfliktu w sumieniach obywateli. Trzecie rozwiązanie, wprowadzane, gdy państwo nie chce doprowadzić do konsekwencji wiążących się z możliwością pierwszą, a jednocześnie nie ma woli zmiany prawa, polega na uszanowaniu sprzeciwu sumienia.

To ostatnie rozwiązanie ma miejsce w przypadku lekarzy i pielęgniarek. Umieszczona w przepisach klauzula sumienia zwalnia przedstawicieli tych zawodów medycznych z konieczności realizacji przewidzianych w prawie obowiązków, które wywołują w nich sprzeciw sumienia. Pamiętać trzeba, że nie z przepisu o klauzuli sumienia bierze się moc wiążąca tej instytucji. Źródło obowiązku państwa polegającego na poszanowaniu sumienia ludzkiego leży w godności człowieka, a przez tę godność zadeklarowane jest także w Konstytucji RP. Przepis ustawy ma charakter precyzujący, wskazujący konkretne przesłanki powołania się na klauzulę sumienia oraz wiążące się z tym obowiązki, choć niestety w sposób dalece niedoskonały. Z inicjatywy samorządu lekarskiego zgodność z konstytucją ograniczeń klauzuli sumienia bada Trybunał Konstytucyjny.

Dawno już rozpoznano szczególną cechę, niezbywalną i charakteryzującą każdego człowieka od samego początku jego istnienia, mianowicie godność. Jest to pojęcie trudne, ponieważ nierzadko występuje zupełnie różnych znaczeniach. Nade wszystko, mówiąc o godności przyrodzonej i niezbywalnej, będącej źródłem praw człowieka, należy mieć na względzie godność obiektywną, niezależną od poczucia godności danej osoby oraz od jej statusu. Pojęcie ludzkiej godności, stanowiące klucz do zrozumienia art. 30 Konstytucji RP oraz rozdziału o wolności i prawach człowieka, łatwiej będzie zrozumieć w kontekście tradycji personalizmu chrześcijańskiego, z którego pochodzi. Na ten kierunek zdaje się także wskazywać preambuła do konstytucji, w której źródła uniwersalnych dóbr upatruje się w Bogu. W dalszej części zauważono, że osoby niepodzielające wiary w Boga wywodzą te wartości z innych źródeł. Trzeba jednak podkreślić, że są to te same wartości, a więc tożsame treściowo. W dalszej części preambuły, znajduje się także wezwanie, aby stosować konstytucję dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka. Trudno wyobrazić sobie, aby kontekst uchwalania Konstytucji RP z 1997 r. sugerował punkt odniesienia do Boga innego niż chrześcijański. Tym samym, interpretując pojęcia zawarte w normach prawnych, a wywodzące się z filozofii i teologii, nie można nie odnieść się do tej tradycji.

Godność człowieka prowadzi do podkreślenia podmiotowości jednostki i jej rozumnej wolności. Te dwie cechy powodują, że nie może on zostać sprowadzony jedynie do posłusznego wykonawcy norm dla niego zewnętrznych, niezależnie od osobistych zasad i przekonań. Człowiek jest istotą moralną, co oznacza, że w swoim życiu kieruje się nie tylko prawem ludzkim, ale także prawem moralnym. Niezgodność między tymi porządkami może prowadzić do poważnych trudności. Tan aspekt egzystencji ludzkiej podkreślony został także w szczegółowych przepisach Konstytucji RP, mianowicie w art. 53 ust.1: „Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii”. Przez wolność sumienia należy rozumieć nie tylko wolność posiadania własnych przemyśleń o tym, jak należy postępować, ale także wolność ich uzewnętrzniania. Nie można byłoby mówić o wolności sumienia, gdyby działanie zgodnie z nim wiązałoby się z sankcjami.

Godność człowieka i płynąca z niej wolność sumienia są swoistym łącznikiem prawa ludzkiego z inną rzeczywistością normatywną, nazywaną najczęściej prawem naturalnym. Już u początku europejskiej tradycji prawnej zastanawiano się nad dopuszczalnymi rozwiązaniami konfliktu między prawem ludzkim i prawem naturalnym. Znamienne dla tego problemu jest rozstrzygnięcie św. Tomasza z Akwinu, który odwołując się do św. Augustyna wskazuje, że niesprawiedliwe prawo wcale nie jest prawem. Niesprawiedliwość może być spowodowane przez to, że prawo sprzeciwia się dobru wspólnemu, a więc nie jest ustanawiane dla pożytku ogółu, gdy wydawane jest przez podmiot do tego nieuprawniony, oraz gdy ciężary są rozłożone nierównomiernie. Nadto, niesprawiedliwym będzie prawo sprzeciwiające się prawu boskiemu. Istota zagadnienia sprowadza się do tego, co podkreślił także wyraźnie Jan Paweł II w encyklice Evangelium Vitae,że prawo niesprawiedliwie nie wiąże w sumieniu. Nie oznacza to jednak, że za jego nieprzestrzeganie nie spotkają człowieka żadne sankcje ze strony organów państwa. Przecież sankcja też może być niesprawiedliwa.

Uchylenie lub ograniczenie możliwości powołania się przez lekarzy i pielęgniarki na klauzulę sumienia doprowadziłoby do sytuacji bardzo silnego napięcia między przekonaniem o tym, że oczekiwane świadczenie jest złe oraz poczuciem obowiązku przestrzegania obowiązującego prawa. Nie można mieć wątpliwości, że niektórzy przedstawiciele tych zawodów odmówiliby realizacji obowiązku nakładanego przez państwo. Spotkałaby ich zapewne sankcja, niemniej w sumieniu byliby wolni od obciążenia za nieprzestrzeganie prawa państwowego. W sytuacji jednak, gdy do istoty zawodu lekarza i pielęgniarki nie należy wykonywanie czynności budzących najwięcej sporów moralnych, a więc przede wszystkim aborcji, trudno wyobrazić sobie zasadność zmuszania kogokolwiek pod rygorem sankcji do realizacji takiej procedury.

Godność sumienia i prawo do jego obrony widać w głębokim instynkcie moralnym i prawnym, w sytuacjach krańcowych stojących przed literą prawa. Jak bowiem inaczej zrozumieć decyzję Trybunału w Norymberdze skazującego zbrodniarzy? Jak zrozumieć stanowisko sądów niemieckich w sprawach tzw. strzelców berlińskich? Jak wtedy pojąć stanowisko Gustava Radbrucha, wcześniej zaangażowanego głosiciela wyższości prawa państwowego, mówiącego później o tym, że norma państwowa traci swą moc, gdy poważnie narusza normy moralne?

Nie da się zrozumieć człowieka bez uwzględnienia jego godności, a przez to także podmiotowości, wyrażającej się – oprócz szczególnego dobra, jakim jest jego życie – w wolności sumienia, a więc uzewnętrzniania swoich przekonań.       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka