Krzysztof Szymon Szymański Krzysztof Szymon Szymański
375
BLOG

Umarł król – niech żyje królowa!

Krzysztof Szymon Szymański Krzysztof Szymon Szymański Polityka Obserwuj notkę 0

 Wielka rewolucja na Ukrainie, w której przelano na ulicach Kijowa wiele krwi cywilów, walczących o godne życie w swoim własnym kraju, doprowadziła i nadal prowadzi do zmian. Zmian korzystnych dla całej Ukrainy i regionu Europy Środkowej.

źródło: @kgorchinskaya

Emocje sięgnęły zenitu. Wielki plan jeszcze nie tak dawno, był zwykłą fikcją literacką. Dziś jest już faktem dokonanym. Prezydent Wiktor Janukowycz uciekł z Kijowa – nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa, ale jedno jest pewne – Rosja odmówiła przyjęcia go do swojego kraju. Swoją drogą uciekł również ze względu na uwolnienie samej Tymoszenko – wie dobrze, że była premier nie daruje mu, tego co zrobił. Dlatego J. Tymoszenko od początku była kluczem do całej sprawy.

To, co obecnie dzieje się na Ukrainie, jest czymś wielkim, historycznym i bezprecedensowym w dziejach Europy. Julia Tymoszenko została uwolniona z więzienia i przemówiła do tłumu protestujących na Majdanie. Dla tej chwili warto było poruszyć pół świata. Żałuje tylko jednego, że prezydent Janukowycz nie posłuchał mojego wcześniejszego apelu o uwolnienie J. Tymoszenko i musiało zginąć tylu niewinnych ludzi. Pewnie przyjdzie mi zapłacić wysoką cenę za późniejsze działania, które chcąc nie chcąc, prowadziły do jedynego właściwego scenariusza – do wolnej od wpływów rosyjskich Ukrainy, ale jestem tego w pełni świadom. Polityka na tak wysokim szczeblu i w takich warunkach – to nie jest zabawa dla dzieci.

Gdyby Janukowycz poszedł na ustępstwa nie straciłby tak wiele, a przede wszystkim nie zostałby zbrodniarzem, który morduje własny naród. Pisząc list o uwolnienie J. Tymoszenko spodziewałem się takiej reakcji, choć z drugiej strony myślałem, że Kreml przejrzy ten plan. Pójście na ustępstwa dawało mandat do dalszego sprawowania władzy na Ukrainie. Tego Janukowycz nie przewidział i popełnił błąd. W dalszej części Rosja zmieniła swoją strategię i chciała czegoś całkiem innego. Ostatnie dni były niepojęte dla wielu, ale tak działa aparat Kremla. Nie liczy się człowiek, liczy się tylko władza. Śmierć tych ludzi nie może pójść na marne. Ta wielka gra niestety jednak dopiero się zaczyna i ten scenariusz rozpisany jest na drugi etap. Etap o wiele trudniejszy, bo przeciwnik będzie o wiele silniejszy.

Jak do tego wszystkiego doszło?

Po pierwsze J. Tymoszenko była więźniem politycznym, została tam wtrącona przez Janukowycza tuż po przegranych wyborach prezydenckich. Proszę sobie przypomnieć prezydenta Juszczenkę i słynne otrucie dioksynami. To są zdarzenia, które nie są przypadkowe. Kiedy na Ukrainie pojawia się osoba mogąca stworzyć suwerenne i niepodległe Rosji państwo, natychmiast jest odsuwana od władzy, a metody nie mają znaczenia. Tak było w przypadku Juszczenki i Tymoszenko. Oczywiście w przypadku Tymoszenko nie udało się to w 100 %, ale zagrożenie takie istnieje już dziś. Wczoraj sam Kliczko oświadczył na Majdanie, że duża część posłów była zastraszana i dlatego nie było większości. Taki model stosowany jest przez Rosję od wieków. Należy za wszelką cenę usunąć osobę niewygodną, która blokuje dostęp Rosji do zamierzonych celów, a te głównie są gospodarcze, strategiczne i geopolityczne. Oczywiście umowa stowarzyszeniowa z UE, to taki kolejny pretekst, który w mojej ocenie i tak był nierealny. Dlaczego? Dlatego, że strategicznym elementem blokującym Ukrainę na arenie międzynarodowej – jest Flota Czarnomorska, stacjonująca na Krymie. Kto normalny przyjmie do swojego królestwa armię wroga, która oprócz jawnych żołnierzy i całego zaplecza, posiada drugą taką ilość, ukrytego wojska? To jest główny problem, jak dotąd nierozwiązany, ponieważ W. Janukowycz przedłużył stacjonowanie Floty Czarnomorskiej, w zamian za zniżki cen gazu do 2042 roku. Czyli Rosjanie z Ukrainy nigdzie się nie wybierają, mało tego, rozbudowują porty wojenne i dostosowują dla nowszych okrętów. Tu jest odpowiedź dlaczego Rosji, tak bardzo zależy na Krymie. Potrzebują go do kontroli Morza Czarnego i Morza Śródziemnego, bo tam obecnie trwa największa rozgrywka trzech mocarstw.

Plan Sikorskiego

Wizytę Sikorskiego i negocjacje ukraińskie uważam za słuszną sprawę. Zresztą ona wynikała przede wszystkim z pewnych ustaleń i nacisków USA na Brukselę i samą Angelę Merkel, która przez wiele miesięcy niechętnie reagowała na sytuację. Dopiero rozlew krwi, strzały snajperów do demonstrantów i tragiczne zdjęcia z centrum Kijowa, dały do myślenia. Reakcja oczywiście spóźniona, ale efekt jest zadowalający. Pod przykryciem rozejmu udało się wypuścić J. Tymoszenko i to ona będzie teraz główną rozgrywającą, choćby ze względu na wiedzę jaką posiada. Słowa R. Sikorskiego, tak mocno komentowane ( „…albo podpiszecie to porozumienie, albo będziecie wszyscy martwi.”), rzeczywiście szokowały i szokują, jednak w tych słowach była zawarta cała prawda o Majdanie. Gdyby nie doszło do podpisania porozumienia Ukraina nadal spływałaby krwią, a Janukowycz użyłby wojska do zaprowadzenia porządku (stąd też była wymiana dowództwa sił zbrojnych Ukrainy). Cała opozycja wylądowałaby tam, gdzie Tymoszenko lub w niewyjaśnionych okolicznościach zostałaby rozstrzelana. Żaden pas bokserski W. Kliczki nie powstrzymałby tego procesu, a sama Europa, czy też Polska nic nie mogłyby zrobić. Rosja czekałaby na rozwój sytuacji, po czym powiedziałaby, że nie można ingerować w wewnętrze sprawy Ukrainy. Liczba ofiar byłaby ogromna, a sam konflikt mógłby przeciągać się w czasie. Tak więc tą sprawę, uważam za jak najbardziej słuszną, która dała porozumienie. Konstruktor tego planu był w innym miejscu, Sikorski spełnił jedynie swoją rolę w pośredniczeniu i wykonaniu zadania – w mojej ocenie prawidłowo.

Co dalej?

Pierwszy wariant został praktycznie wykonany na korzyść zachodu. Janukowycz stracił praktycznie panowanie. Parlament wypuścił lidera opozycji. Niebawem powinien uformować się rząd i nowe wybory prezydenckie. Tymoszenko zostanie prezydentem, o ile zdrowie jej na to pozwoli. Widać, że ma wielką wewnętrzną siłę, więc myślę, że powinno się udać. Jest jednak jedno „ale”. Janukowycz nadal jest na Ukrainie i nie bez powodu nie mógł opuścić tego kraju. Rosja tego nie chciała z dwóch powodów. Po pierwsze jest on potrzebny na Ukrainie na wypadek podziału kraju. Zostałby wówczas prezydentem Ukrainy Wschodniej. Po drugie jego obecność w Rosji nie jest mile widziana, ma „krew na rękach”, za co grozi mu Trybunał w Hadze, a to mogłoby nadszarpnąć i tak nienajlepszy wizerunek W. Putina oraz samej Rosji.

źródło:www.economist.com

W tym momencie trwa wyścig z czasem, ponieważ Rosja ma już przygotowany plan, co do Ukrainy. Opozycja ukraińska musi w Kijowie działać bardzo szybko i sprawnie, aby zagwarantować stabilność państwa. W tym momencie w pierwszej kolejności potrzebna jest mobilizacja armii ukraińskiej, a to może okazać się bardzo trudne – ale nie niemożliwe.Ukraina musi być gotowa na odparcie ataku interwencyjnego obcego wojska – I wariant. Może być też taka sytuacja, że Janukowycz sam zmobilizuje armię i od wschodu będzie chciał ponownie przejąć Kijów. Oczywiście Rosja mu w tym pomoże (ma możliwości) – wariant II.

Wszystkie inne elementy w tej sprawie oczywiście są ważne i pomocne, ale nie najważniejsze. Rosja nigdy nie odda Ukrainy dobrowolnie bez walki, ponieważ byłby to rychły koniec jej wpływów w Europie Środkowej i nie tylko. Jeżeli Janukowycz okaże się mało sprawny w kwestii wojskowej, wtedy Rosja będzie zmuszona sama wyrwać część Ukrainy (podobnie jak to było w przypadku Gruzji). Atak błyskawiczny, zajęcie terenu, czystki etniczne, obstawienie swojego rządu i ustanowienie granic – teren zdobyty. Opinia świata nie będzie się liczyła. To jest scenariusz, który może wydarzyć się pod pretekstem np. zamachów terrorystycznych na obywateli rosyjskich, co już wczoraj było słychać w wypowiedziach polityków Kremla. Taką sytuację łatwo przygotować i pretekst do wojny gotowy.

Opozycja Ukraińska jak najszybciej musi przejąć wojsko i przygotować plan obrony swojego terytorium. Rosji czy samemu Janukowyczowi, najłatwiej będzie działać tu i teraz – podczas chaosu w kraju. Dlatego atak może nastąpić w krótkim odstępie czasu. Rolą opozycji będzie wyrwanie z „kleszczy” rosyjskich, jak największej części Ukrainy. Uważam, że Krym jest nie do ruszenia i obecne granice nie ustaną się na swoim miejscu. Stąd moja reakcja o przyśpieszenie działań wojskowych wewnątrz samej Ukrainy. Jednym z kluczowych elementów tego etapu, jest obrona wybrzeża. Gdyby doszło do oderwania jakiejś części Ukrainy na rzecz Rosji, to ten kraj za wszelką cenę będzie dążył do pozbawienia Ukrainy dostępu do morza. Ukraina bez dostępu do morza, będzie mieć poważne problemy gospodarcze i strategiczne.

Puenta

Zastanawiający jest fakt w polskiej opinii publicznej i polskich mediach, a mianowicie niechęć do Julii Tymoszenko. Ci sami, którzy nie chcą jej wśród polityków Ukrainy, popierają działania Kremla (jawnie, bądź nie) w swoim kraju. To nie na Tymoszenko gwizdano na Majdanie i to nie Kliczko był w więzieniu 3 lata. Tymoszenko ma naturalny mandat od narodu do pełnienia funkcji prezydenta kraju. Jeżeli zdrowie jej pozwoli, to ten scenariusz jest możliwy. Tylko dlatego, że ona ma ogromną wiedzę na temat Janukowycza i innych polityków tego obozu, oni ustąpili – zwyczajnie boją się kobiety na stanowisku prezydenta. Ta decyzja była jedyną słuszną. Proszę pamiętać, że więzienie zmienia człowieka. Julia Tymoszenko przeszła drogę zwykłego obywatela: karconego, poniżanego, bitego. Te 3 lata dały jej niesamowite doświadczenie i mądrość, dlatego w mojej ocenie nie popełni błędów poprzednika i zadba o Ukrainę we właściwy sposób.

Autor: mgr inż. Krzysztof Szymon Szymański

Krzysztof Szymon Szymański - działacz prawicowy, niepoprawny politycznie, bloger, były sportowiec, katolik. Walczę z systemem i polską niesprawiedliwością. W planach mam wielki projekt dla Polski i Europy Środkowej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka